poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Patrzysz na mnie z drugiej strony lustra. Brew unosisz do góry razem z prawym kącikiem ust. Biały, ostro zakończony kieł potęguje ten grymas. Obrzydzenie i pogarda. 
A w oczach strach. 

***
Wystarczyłoby tylko kilka słów, mały gest, otwarte ramiona i uśmiech. Utkałabym z tego kokon ochronny, który wypełniłby moje przestraszone, zimne wnętrze.  
Poprzedni jest już w strzępach.

2 komentarze:

  1. Niepokojąco jakoś. A strach się udziela.
    Przesyłam uśmiech, może na cały kokon nie starczy, ale zawsze coś. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro poprzedni w strzępach, to z kokonu wyszedł motyl.

    OdpowiedzUsuń