czwartek, 11 lutego 2016

Do jasnej cholery

Gorycz przepełnia powoli każdą komórkę mojego ciała, 
W głowie aż mi chlupocze, od  skutków ciągłego odtrącenia.
Topi się we mnie pewność całej tej sytuacji. 
Topi i nie krzepnie.

Zrób coś, albo czara się przeleje i już nic nie będzie tak samo. 
No chyba, że tego chcesz?

poniedziałek, 8 lutego 2016

Brak mi jeszcze pomysłu i odwagi

Zaczęłam trzeci tydzień bez słodyczy. Brzmi, jak wyznanie nałogowca? No cóż, jest nim. Cukier uzależnia podobnie jak inne używki. Nie bardzo udaje mi się jeść słodycze w rozsądnych ilościach, podobnie jak alkoholikowi nie wychodzi ograniczanie sobie picia. Czuję, że mnie ssie. Ślinianki wariują na samą myśl o czekoladzie. Zupełnie, jakby od niej zależało moje samopoczucie. Po ostatnich przemyśleniach na temat zmęczenia spowodowanego błędnym kołem codziennych obowiązków, postanowiłam nie tylko dać sobie spokój z objadaniem się, ale też zaczynać dzień od ćwiczeń. 15 minut dziennie, przed pracą i trochę dłużej w sobotę. W niedzielę tylko zakwasy. To także trzeci tydzień tego postanowienia. Z ćwiczeniami nie mam problemu. Myślę o nich gdy zasypiam, a gdy się budzę...no cóż, po prostu nie wyjdę z domu zanim nie skończę swojego "morning routine". Jestem dzięki temu mniej ospała i trochę łatwiej mi przebrnąć przez godziny w biurze. Dalej jednak boli mnie to, że wszyscy jesteśmy ograniczeni czasowo i myślowo przez narzucony nie-porządek rzeczy. Chciałabym to zmienić, wyrwać się z tego smutnego, żmudnego schematu. Brak mi jeszcze pomysłu i odwagi.