czwartek, 28 stycznia 2016

Jestem takim słabeuszem, że aż samej trudno mi w to uwierzyć



Znowu dopada mnie cotygodniowa frustracja wynikająca chyba ze zmęczenia i bylejakości całego tygodnia. Działanie jak mechanizm, nie jest dobre dla dla zdrowia. W końcu jesteśmy ludźmi, do cholery! (Kto w ogóle wymyślił pojęcia takie jak "grafik", "harmonogram", "obowiązek" itede, itepe, na "rutynie" kończąc?). Od poniedziałku, do piątku systematycznie niszczy to we mnie dobry humor i chęć do życia; odbiera lekkość nie tylko myśli ale przede wszystkim ciała. Brak swobody jest  nieodłącznym elementem codziennej, żmudnej egzystencji. Przeraża mnie to.

środa, 20 stycznia 2016

Środa, 20 stycznia 2016

Siedzę w biurze, monitor mam na widoku, ale większość osób poszło na kolegium.
Siedzę i klikam w klawiaturę - to dźwięk, który powinien tu rozbrzmiewać. 
Gdy go słychać, wszystko jest okej. Chociaż ktoś może zechcieć zerknąć ci przez ramię i zobaczyć co też ciekawego przetwarzasz.
 Klik-klik-klik.
Udaję, że robię to, co powinnam.
Głowę mam dzisiaj ciężką, nie mogę znaleźć żadnej muzy, która współgrałaby z moją dzisiejszą ociężałością. Szybka nawijka LUC to nie na dzisiaj, czysty głos Dudy z Riverside też nie.
Nie wiem,
nie chce mi się.
Jest mi zimno w dłonie, skóra sucha jak tarka, brzydka. Na twarzy mam dzisiaj zdecydowanie za dużo pudru, ale już nie miałam czasu tego korygować. Wczoraj wydawało mi się, że wyglądam OK bez żadnych ulepszaczy ale po godzinie, gdy zobaczyłam się w lustrze, byłam już innego zdania. Chciałabym gdzieś wyjechać, wyciszyć się, pospacerować i nacieszyć oczy przyrodą.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Zachciankotęsknotka

Mam ochotę na pączka.
Mam ochotę na pączka jedzonego na szkolnym korytarzu.
Skąd ja wezmę TAKIEGO  pączka?
I co z korytarzem? To musi być TAMTEN korytarz.

Ja chcę zjeść pączka na szkolnym korytarzu w wieku lat 10-ciu.
I pączek musi być z truskawkowym nadzieniem. Nienajlepszym, takim trochę wręcz słabawym, bo słodkim bez smaku w zasadzie. Ale musi być on tam w środku, taki zimny i tak musi go być niewiele jak to zawsze go tam prawie nie było. I musi być gwarno i trochę nudno. I tak, jak to kiedyś- na tyłku na korytarzu przy sali do klasy, cały sznur moich kolegów i koleżanek poprzegradzanych plecakami ["tornister" już się wtedy nie mówiło, zaczynał być przeżytkiem używanym tylko przez nauczycielki]. Dziwna tęsknota za tymi murami, z których każdy chciał jak najprędzej wybiec na świeże powietrze. Drzewa za oknami, las za ogrodzeniem. Było miło wracać wąską ścieżką, w dół, do domu.