wtorek, 15 września 2015

Śniło mi się, że Vin Diesel jest seryjnym mordercą, a ja jestem na jego celowniku. Szukał mnie, obmyślając przy okazji w jaki to brutalny i wyszukany sposób pozbawi mnie życia, więc drżałam jak osika próbując się schować, chociaż sama idea schowania się przed kimś takim, wzbudzała we mnie więcej niż pewność, że mi się to nie uda. Na szczęście, po przebudzeniu obok mnie nie było Vina w pływackich okularkach, tylko mój lub, śpiący smacznie, przytulony do kołdry w specyficzny dla siebie sposób.

Jakie głupoty się człowieka imają! A podobno to mężczyźni mają sny akcji, a kobiety śnią metaforycznie [lub nie] o swoich lękach i całej tej codziennej farsie, jaką fundują nam hormony i co tam tylko chcecie sobie pod to podpisać.


Właśnie w taki dziwny, dryfujący sposób śpię w stanach podgorączkowych. Jest ciemno, cicho, ciepło, a sny są zwykle wciągające ze względu na swoją popieprzoną fabułę. Budzenie się nie sprawia większych problemów, a jednak nie czuję się w pełni wypoczęta, an gotowa do działania.


Dopadła mnie jesień jeszcze przed swoim oficjalnym wkroczeniem w kalendarz. Skubana.

1 komentarz:

  1. Kiedyś troszkę się w Vinie podkochiwałam za młodu, ale to tylko jak grał Riddicka, w innych rolach już mnie nie kręci :P

    OdpowiedzUsuń