wtorek, 29 września 2015

Komory dygoczą tchórzliwie

Wstaję, gdy za oknem jest jeszcze ciemno. Latarnie świecą pomarańczawym [dlaczego nie, skoro może być "żółtawy"?] światłem, dając złudzenie ciepła. Nastawiam czajnik, włączam komputer. Z biegiem czasu noc powoli przechodzi w blady dzień. Mgła unosi się nad stawem, który widzę z balkonu. I chyba nie tylko nad stawem, ta mgła jest wszędobylska. Dzisiaj mam wrażenie, że jest też we mnie, zimna i nieprzyjemna. Wątpliwa - bo wątpliwość znowu budzi, jakieś drżenie serca spłoszone, strach przed utratą, która wydaje się nieunikniona. Komory dygoczą tchórzliwie, a ja poddaję się co-porannym czynnościom automatycznie, myślami błądząc na skraju dziwnych, nieznanych przestrzeni zionących pustką. 

3 komentarze:

  1. Jakoś tak mrocznie i zimno się zrobiło. Ale poranki chyba mają to do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miej litość. Pomarańczowawy niech będzie, tak jak czerwonawy.. I tak źle i tak niedobrze, ale jeśli ktoś chce być taki precyzyjny i bawić się niuansami, to musi się godzić na łamańce językowe.
    Tak sobie gaworzę, żeby nie ulec temu smutnemu nastrojowi...

    OdpowiedzUsuń