wtorek, 29 września 2015

Komory dygoczą tchórzliwie

Wstaję, gdy za oknem jest jeszcze ciemno. Latarnie świecą pomarańczawym [dlaczego nie, skoro może być "żółtawy"?] światłem, dając złudzenie ciepła. Nastawiam czajnik, włączam komputer. Z biegiem czasu noc powoli przechodzi w blady dzień. Mgła unosi się nad stawem, który widzę z balkonu. I chyba nie tylko nad stawem, ta mgła jest wszędobylska. Dzisiaj mam wrażenie, że jest też we mnie, zimna i nieprzyjemna. Wątpliwa - bo wątpliwość znowu budzi, jakieś drżenie serca spłoszone, strach przed utratą, która wydaje się nieunikniona. Komory dygoczą tchórzliwie, a ja poddaję się co-porannym czynnościom automatycznie, myślami błądząc na skraju dziwnych, nieznanych przestrzeni zionących pustką. 

wtorek, 15 września 2015

Śniło mi się, że Vin Diesel jest seryjnym mordercą, a ja jestem na jego celowniku. Szukał mnie, obmyślając przy okazji w jaki to brutalny i wyszukany sposób pozbawi mnie życia, więc drżałam jak osika próbując się schować, chociaż sama idea schowania się przed kimś takim, wzbudzała we mnie więcej niż pewność, że mi się to nie uda. Na szczęście, po przebudzeniu obok mnie nie było Vina w pływackich okularkach, tylko mój lub, śpiący smacznie, przytulony do kołdry w specyficzny dla siebie sposób.

Jakie głupoty się człowieka imają! A podobno to mężczyźni mają sny akcji, a kobiety śnią metaforycznie [lub nie] o swoich lękach i całej tej codziennej farsie, jaką fundują nam hormony i co tam tylko chcecie sobie pod to podpisać.


Właśnie w taki dziwny, dryfujący sposób śpię w stanach podgorączkowych. Jest ciemno, cicho, ciepło, a sny są zwykle wciągające ze względu na swoją popieprzoną fabułę. Budzenie się nie sprawia większych problemów, a jednak nie czuję się w pełni wypoczęta, an gotowa do działania.


Dopadła mnie jesień jeszcze przed swoim oficjalnym wkroczeniem w kalendarz. Skubana.