wtorek, 4 sierpnia 2015

Po same czubki głów

W takie poranki jak ten (za wczesne i niedospane) mam ochotę przytulić się całą sobą do jego ciepłego ciała i trwać w błogim śnie dopóki oczy same nie zechcą się otworzyć. 

Niezwykle nieprzyjemny jest przymus robienia czegokolwiek wbrew aktualnym potrzebom ciała i umysłu.

I to wszystko dla pieniędzy, bo bez tego żyć się nie da. 
Zapętliliśmy się (jako ludzie-pracownicy) w absurdzie.

2 komentarze:

  1. Wstawanie do pracy jest bardzo, bardzo bolesne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie wstawanie jest absolutnie najgorszą częścią dnia - niezależnie, czy do pracy, czy w dzień wolny, po zarwanej nocy, czy w sumie wyspana. Kiedy się budzę, nienawidzę całego świata.

    OdpowiedzUsuń