niedziela, 4 stycznia 2015

"To z kim będę po krzakach chodził?"

Telefon. Dzwoni natarczywie. Nieznany numer, cholera wie o co chodzi. "Pewnie z sieci komórkowej" - myślę w pierwszym momencie. "Albo z pracy" - myślę w drugim. W końcu przestaję myśleć i po prostu odbieram : 
- Tak, słucham?
- Cześć, co u Ciebie?
Konsternacja. Nie znam tego głosu. 
- Przepraszam, a kto mówi? 
- Kacper.
Cholera jasna, jak kurna Kacper?! Znam jednego, z widzenia. W dodatku z czasów gimnazjum. To nie on.
- Hmm. Chyba pomyliłeś numery.
- Tak? A, kurcze, no może.
- Najwyraźniej. Do widzenia.
Rozłączam się. Po temacie - jestem przekonana.
 Ale jednak nie...
Telefon dzwoni ponownie. Dwukrotnie. Piszę więc esemesa, grzecznie: Nie wiem do kogo chciał się Pan dodzwonić, ale na pewno nie do mnie.
Dzwoni raz jeszcze. Nie zraził się.
- Hej, kurcze a do kogo się dodzwoniłem? Jak masz na imię?
Na szczęście imię mam nietypowe.
- Łucja. 
- Ładnie! Faktycznie nie do Ciebie chciałem zadzwonić. Ale numeru chyba nie usunę. Taki ładny głos...
Rozbawił mnie gościu, parsknęłam śmiechem. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdy wyparował:
- A zajęta jesteś, czy wolna?
- Zajęta.
-Zajęta?- ze smutkiem w głosie. Ja znów w śmiech, no nie dało się inaczej.
- Bardzo zajęta.
- Cholera jasna, to z kim będę po krzakach chodził?
Śmiech na maksa. No ale już też lekka irytacja. 
- Nie ze mną, zapewniam. Niech Pan nie dzwoni więcej.
Coś jeszcze mówił, nie pamiętam co, bo skupiłam się na naciśnięciu czerwonej słuchawki.

Wśród ludzi to są jednak nieźli agenci, powiem Wam!

1 komentarz:

  1. Oj agenci są, nie da się ukryć :) Dobrze, że na takiej zabawnej sytuacji się skończyło :)

    OdpowiedzUsuń