niedziela, 18 stycznia 2015

Przy każdym ruchu

Ból głowy
ból sumienia
niesmak istnienia.

Wszystko jest w jednym kolorze.

Popękała mi wiara w to wszystko,
- drobne ranki krwawią, 
jak te na dłoniach wskutek przemrożenia
przy każdym ruchu

wtorek, 6 stycznia 2015

"Być kobietą, być kobietą..."

Chyba każda kobieta zna to uczucie niepohamowanego głodu. Stara się jeść regularnie, co 3-4 godziny i w momencie gdy wyznaczona pora nachodzi, nagle ma się ochotę rzucić na wszystko to, co niezdrowe (najlepiej słodkie) i pochłonąć ilości, których nie powstydziłby się przeciętny, Amerykański obżartuch.
Jak tego nie zrobi, myśli i tak będą uciekać do wszystkich "złych" produktów, za to silna wola [chyba] będzie się hartować. Zdrowy harmonogram życia ma wtedy większe szanse na pełny etat.

A jeśli ulegnie..przez moment czuje się bosko, a następnego dnia ryczy przed lustrem wybierając ciuchy, w których pójdzie do pracy.

Kobiety mają przesrane. W pewnym momencie coś pęka i tyją od niechcenia niemalże. A schudnąć...boże, schudnąć to niemal cud!

[Od niedzieli wdrażam samej sobie dobre nawyki. Ćwiczę, jem zdrowiej i staram się trzymać ustalonych, codziennych, wciąż jeszcze nowych, rytuałów takich jak omijanie kilku przystanków tramwajowych szybkim marszem, poranne przysiady, godzinne ćwiczenia co najmniej trzy razy w tygodniu. Na razie jest dobrze. Należy bezsprzecznie powrócić do zdrowszego trybu życia.Od przeprowadzki minęły ponad dwa miesiące, więc nie mam już argumentu pt. "muszę się tu najpierw odnaleźć" :p ].

niedziela, 4 stycznia 2015

"To z kim będę po krzakach chodził?"

Telefon. Dzwoni natarczywie. Nieznany numer, cholera wie o co chodzi. "Pewnie z sieci komórkowej" - myślę w pierwszym momencie. "Albo z pracy" - myślę w drugim. W końcu przestaję myśleć i po prostu odbieram : 
- Tak, słucham?
- Cześć, co u Ciebie?
Konsternacja. Nie znam tego głosu. 
- Przepraszam, a kto mówi? 
- Kacper.
Cholera jasna, jak kurna Kacper?! Znam jednego, z widzenia. W dodatku z czasów gimnazjum. To nie on.
- Hmm. Chyba pomyliłeś numery.
- Tak? A, kurcze, no może.
- Najwyraźniej. Do widzenia.
Rozłączam się. Po temacie - jestem przekonana.
 Ale jednak nie...
Telefon dzwoni ponownie. Dwukrotnie. Piszę więc esemesa, grzecznie: Nie wiem do kogo chciał się Pan dodzwonić, ale na pewno nie do mnie.
Dzwoni raz jeszcze. Nie zraził się.
- Hej, kurcze a do kogo się dodzwoniłem? Jak masz na imię?
Na szczęście imię mam nietypowe.
- Łucja. 
- Ładnie! Faktycznie nie do Ciebie chciałem zadzwonić. Ale numeru chyba nie usunę. Taki ładny głos...
Rozbawił mnie gościu, parsknęłam śmiechem. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdy wyparował:
- A zajęta jesteś, czy wolna?
- Zajęta.
-Zajęta?- ze smutkiem w głosie. Ja znów w śmiech, no nie dało się inaczej.
- Bardzo zajęta.
- Cholera jasna, to z kim będę po krzakach chodził?
Śmiech na maksa. No ale już też lekka irytacja. 
- Nie ze mną, zapewniam. Niech Pan nie dzwoni więcej.
Coś jeszcze mówił, nie pamiętam co, bo skupiłam się na naciśnięciu czerwonej słuchawki.

Wśród ludzi to są jednak nieźli agenci, powiem Wam!