niedziela, 16 listopada 2014

Taksówkarz

- Proszę pani, ja pani powiem, że córka kobiety, z którą teraz jestem też nie chciała iść na prawo jazdy. Bała się, bała aż w końcu poszła! Przełamała się w wieku 33 lat i zamiast się bać, to się z tego wszystkiego śmiała. Zawsze przed naukami dzwoniła do mnie z komunikatem "Tatuś!",bo ona tak do mnie mówi, "Nie wsiadaj dzisiaj do samochodu bo będę jeździć po mieście!" - Taksówkarz śmieje się chrapliwie, głos ma trochę zdarty. Ciemne, małe oczy osadzone w pomarszczonej twarzy, błyszczą mu dumą i radością. 

Słucham jego opowieści, czasem coś komentując i śmiejąc się szczerze. Obserwuję jego twarz w lusterku lub z profilu, gdy trochę się do mnie odwraca podczas postoju na światłach. Motywuje mnie do zrobienia prawa jazdy. A ja z tej historii wysnuwam coś innego niż chęć jeżdżenia samochodem. Ten człowiek uczy mnie mnie, że ludzie jeszcze wcale nie wymarli. Mają uczucia, są ciepli. Nie tylko kasa się dla nich liczy, nie tylko wódka. Rodzina. Codzienne troski i radości swoich bliskich. Taksówkarz w starej kurtce, zgarbiony, siwowłosy wywołuje we mnie uśmiech nie tylko na zewnątrz ale i w środku. Zapisuję tę scenę głęboko na twardym dysku mojej zawodnej pamięci. Nie chcę jej zapomnieć.

Słabszy dzień

Nie mam z kim wyjść na spacer, na piwo, na fitness.
Nie mam nikogo, komu mogłabym wypeplać z całą kobiecą wylewnością jak minął mi dzień (pomijam kontakty telefoniczne)
Nie mam swojego ulubionego miejsca.
Nie mam tu nawet swojej karty bibliotecznej.

A tam?
W domu?
 W rodzinnej miejscowości nie mam perspektyw na rozwój samej siebie. Nie mam samodzielności.

Mam za to mnóstwo czasu, żeby o tym wszystkim rozmyślać.
 Rozmyślać o mojej nieprzynależności.


wtorek, 11 listopada 2014

"Nikt nie śpiewa mi kołysanek, dobrych ani złych"

Mam pracę. Na razie na kiepskich warunkach, ale jednak - mam.
Mam też konto bankowe.
Konto na allegro.
Zamawiam czasem żarcie przez neta.
" I nie wiedzieć czemu, czuję się jakaś dorosła" 

Nie no, na szczęście nie czuję różnic w samopoczuciu. Dorosłość to odpowiedzialność, ale odpowiedzialność za samą siebie to nic trudnego, więc dorosło się nie czuję. Całe szczęście! [Bo to chyba nic ekscytującego].

niedziela, 2 listopada 2014

Co chcesz przekazać? Czyli krótki namysł nad kobiecą potrzebą sztuczności

Co tam skrywasz..?
Co się czai w tym drapieżnie zarysowanym oku?
Co takiego chcesz przekazać odważną kreską? 
Obciążasz powieki cieniem,  żeby ukryć brązowoszare plamy pod dolną powieką. Tak?
 Czy niekoniecznie..?
A szminka?
Krwista czerwień lśni na twoich ustach a mnie się od tego robi trochę niedobrze na duszy. 

 Czerwona szminka zawsze wywołuje u mnie wstręt.  Jest w moim odczuciu najwyższym wyrazem kobiecej sztuczności. Nigdy nie zrozumiem istoty mocnego makijażu. Kojarzy mi się wyłącznie z przerysowaniem. Zbyt duży kontrast ze skórą, zbyt krzykliwy efekt zbliżony do autokarykatury. Dlaczego ktoś sam siebie pragnie tak "zgroteskowić", doprawdy nie pojmuję.