niedziela, 5 października 2014

Urojony impas..?

Denerwuję się. Nieustannie. Że sobie nie poradzę. Że jestem nic i nikt i w ogóle...pustka.
Denerwuję się, chociaż jeszcze na dobre nie spróbowałam. 
Nie spróbowałam sobie radzić.

Do tego nie ma instrukcji. Nikt nie wygłosi na ten temat wykładu, nie dostanę wykazu lektur. To nie jest przedmiot, a ja już nie jestem studentką. Już nawet studentką nie jestem! Idę na oślep. Jak osioł. Chociaż to śledź oślepł bo przecież był sobie śledź, ślepy śledź, który lubił myśleć o ślepym ośle, który oślepł, bo ślepo wierzył, że mu życie samo szczęście przyśle [L.U.C "o witu, o izofoteliku i o ślepym śledziu"] .
Jak śledź też nie jestem.
Bo nie wierzę.

1 komentarz:

  1. O jak dobrze znam takie stany. I w sumie nawet teraz, w mojej obecnej sytuacji, w obliczu miliarda zmian, czuję się podobnie. Strasznie to jest niemądre, bo sami sobie stwarzamy pewne problemy, a podobno to wszystko jest w naszych głowach. I wystarczy odrobina wiary. Tylko skąd ją wziąć?

    Ale L.U.C. zawsze na plus.

    OdpowiedzUsuń