piątek, 5 września 2014

Marzy mi się...

Marzy mi się wieczór spędzony na dachu. Płaskim dachu, nad miastem. 
Nie musi być na wysokim budynku. Chcę widzieć światła okien, ulic, samochodów.
Nie musi być wypasiony - z restauracją, parkietem i orkiestrą. Nawet nie powinien taki być.
Zwykły, chropowaty, pokryty papą dach, na którym posadziłabym zadek opatulony w koc, a sama opatuliłabym się ciepłym ramieniem. W dłoniach zarękawiczkowanych, kubek z gorącą herbatą. 


Nade mną niebo pełne gwiazd.
Pode mną - pulsujące życie.
I ja - pomiędzy.

Na granicy Pędu i Nieskończoności.

2 komentarze: