wtorek, 19 sierpnia 2014

Jak wilgoć w łazience

- Bardzo lubię z tobą gotować. - powiedziała patrząc skrzącym wzrokiem na smukłe V jego sylwetki pochylonej nad patelnią. [Jak nietrudno się domyślić, wcale o gotowaniu w tym momencie nie myślała]. Nie słuchała jego odpowiedzi. Mógłby wygłaszać nad tą patelnią iście szekspirowski monolog, a ona nie oderwałaby oczu i myśli od jego ciała. 
***
Czasami wspomnienia uruchamiają się we mnie w jakości HD. Tylko kto je włącza? Nie wiem. Czasem przestaję w nie wierzyć, innym razem dociera do mnie świadomość ich prawdziwości - tak było, tak się stało, to nie bujda, tylko miniona rzeczywistość. I zawsze coś staje na przeszkodzie do powrotu. Czasem to "coś" odśrodkowego, a czasem kompletnie zewnętrznego na co nie ma wpływu. Tęsknota mnie ostatnio osłabia, zamiast wzmacniać.
 Ja mam jej dość, a ona zadomowiła się u mnie jak wilgoć w łazience.


6 komentarzy:

  1. Biorąc pod uwagę moje zdolności kulinarne, to chyba jedyny sposób, w jaki mogłabym "gotować".
    A tęsknota... Ona chyba zawsze osłabia? Bo na to, że może wzmacniać sama bym nigdy nie wpadła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wzmacniać. Głód siebie nawzajem, chęć bycia jak najbliżej. Niestety tylko do pewnego momentu.

      Usuń
    2. Hm, jak na to spojrzeć w ten sposób. Ale obawiam się, że w takiej tęsknocie ryzyko jest ogromne.
      A przy okazji - teraz jestem tu.

      Usuń
  2. Ostatnio...? Mnie tęsknota zawsze osłabia. Nie potrafię znaleźć ani jednego pozytywnego działania tęsknoty..

    OdpowiedzUsuń
  3. tęsknota może nie wzmacnia ale na krótką metę jest dobra, przypomina co dla nas jest ważne, na dłuższą metę może skutkować depresją

    OdpowiedzUsuń
  4. Tęsknota ma to do siebie, że się kiedyś kończy :)

    OdpowiedzUsuń