wtorek, 19 sierpnia 2014

Jak wilgoć w łazience

- Bardzo lubię z tobą gotować. - powiedziała patrząc skrzącym wzrokiem na smukłe V jego sylwetki pochylonej nad patelnią. [Jak nietrudno się domyślić, wcale o gotowaniu w tym momencie nie myślała]. Nie słuchała jego odpowiedzi. Mógłby wygłaszać nad tą patelnią iście szekspirowski monolog, a ona nie oderwałaby oczu i myśli od jego ciała. 
***
Czasami wspomnienia uruchamiają się we mnie w jakości HD. Tylko kto je włącza? Nie wiem. Czasem przestaję w nie wierzyć, innym razem dociera do mnie świadomość ich prawdziwości - tak było, tak się stało, to nie bujda, tylko miniona rzeczywistość. I zawsze coś staje na przeszkodzie do powrotu. Czasem to "coś" odśrodkowego, a czasem kompletnie zewnętrznego na co nie ma wpływu. Tęsknota mnie ostatnio osłabia, zamiast wzmacniać.
 Ja mam jej dość, a ona zadomowiła się u mnie jak wilgoć w łazience.


czwartek, 14 sierpnia 2014

Różowo nie jest czyli raczej dupsko obsrane

Od jakiegoś czasu szukam pracy. Nie takiej na super-długo, dwa miesiące maks, wiecie jak to jest jak się stoi jedną nogą w jednym miejscu, a drugą już niemal w kolejnym. Nigdy nic nie wiadomo, na rozstaju zawsze niekonkretnie. A mnie niekonkret drażni chyba najbardziej ze wszystkich cech życia w ogóle. A może nie? Rankingu nie robiłam. W każdym razie, w ciemno mogę stwierdzić, że wspomniany niekonkret znajduje się w ścisłej czołówce Znienawidzonych Cech Życia. O czym to ja...? A tak, o tym, że pracy szukam. W sumie byle jakiej, byle nie przy żarciu, ale to już kwestia na kompletnie osobny post, którego raczej nigdy nie popełnię ["raczej" daje zawsze możliwość odwrotu]. Od jakiegoś też czasu mam konto na dziwnej stronie zrzeszającej  dziewczęta chętne do pracy jako tzw. hostessy. Wiecie o co chodzi - promocje w marketach, na imprezach masowych, generalnie głównym kryterium jest wygląd. Kiedyś pomyślałam sobie - a co mi szkodzi? I założyłam konto. Dawno temu, w zasadzie na nie nie wchodzę, chociaż istnieje i ciągle dostaje powiadomienia o ewentualnych ofertach pracy w moim regionie. I co się stało? Stwierdziłam - raz kozie śmierć! W końcu to łatwa kasa. No i weszłam na skrzynkę odbiorczą tego uroczego portalu...Przeglądam, czytam, patrzę...pierwsze oferta : SESJA ZDJĘCIOWA W CELACH REKLAMY PRODUKTU. Chodziło o bieliznę. Myślę - o shit! golizna. Ale nic, czytam dalej nie zrażona a zaciekawiona ...i co widzę? Wymagania - min. 170cm wzrostu, 4 zdjęcia sylwetki załączone w mailu razem z wymiarami...Dupsko obsrane. Brakuje mi 2cm wzrostu a staniki to bym mogła reklamować...te najmniejsze. I tak wszystko poszło się turlikać. Ciągle brak perspektyw, chociaż nie wiem ile już moich Ce-fałek poszło w obieg. Takie życie. "Różowo nie jest" jak się dzisiaj wypowiedziała Musia na temat rynku pracy w naszej, bądź co bądź, RACZEJ pięknej Polsce.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Bliżej jest do upadku

Na złe tory łatwiej się dostać, niż na te dobre. 
Osiągnięcie celu jest diablo trudne, z kolei zaprzepaszczenie wszystkiego - tak samo łatwe. 
Mówisz, że świat jest wyważony? Mówisz, że siły się równoważą?
Gówno prawda.
"Gorzej" znaczy zawsze "łatwiej". Dlatego tak często tracimy motywację.