środa, 30 lipca 2014

Pie*dolenie

Myślę, że pójdę spać...
Tak, tak
myśli suną zygzakiem, jak ja

Przypomniał mi się wiersz Tuwima, tyle że nie pamiętam tytułu. Wiem, że szedł chwiejnie środkiem ulicy. Nad ranem. Z pewnością po popijawie. To takie czasy były. Albo może słuszniej stwierdzić będzie, że to zwyczajów kwestia. Trzeźwy artysta to nie artysta.

Tak przy okazji - słowo "artysta" jest już tak oklepane, że wywołuje u mnie wyłącznie negatywne asocjacje. Nic na to nie poradzę. W moim rozumieniu, dzisiejszy artysta to fałszerz. Pozer. O! Pozer przede wszystkim. Szacunku pozerstwo u mnie nie ma, poklasku niech nie szuka! Nie znoszę pozerstwa. Szczerze, z samej głębi trzewi, nie znoszę. 
Zatem:
Nie chwal się zbyt gorliwie bo tylko mnie do siebie zrazisz. 
Daj mi się odkrywać. 
ARTYSTO-ekshibicjonisto, przepadnij.



6 komentarzy:

  1. Takie czasy, że każdy może się nazwać artystą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zasadniczo jestem muzykiem, ale może przez to, że tylko parę razy w życiu byłem nietrzeźwy nie znoszę słowa artysta :P Obrzydło mi na Akademii Muzycznej, kiedy to każdy twierdził, że przesiąka go wielkie powołanie artyzmu więc mu wszystko wolno. I o bożebożeboże jaki ja jestem wrażliwy i wyjątkowy. Reszta to plebs. Dużo osób tak się zachowywało i jeśli to jest bycie artystą...to ja podziękuję serdecznie. Ja wolę po prostu sobie po cichu i po swojemu tworzyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i więc właśnie...uważanie się za osobę wybitną zanim się coś osiągnie nazwać już chyba można wirusem naszych czasów.

      Z drugiej strony, należy oddzielić chęć pokazania światu tego, co się robi od po prostu - snobizmu. Koncertować można albo dlatego, że się kocha muzykę i chce się nią dzielić, albo po to, żeby było o tobie głośno...Druga opcja to dla mnie totalna żenada.

      Dobrze, że nie tylko ja tak myślę ;)

      Dzięki za treściwy komentarz, pozdrawiam.

      Usuń
    2. Wszyscy przekonani o swojej wyjątkowości? Cóż, każdy jest wyjątkowy, to przyznam..ale jeśli zapomina się przy tym o tym, że nie jest się lepszym, to wtedy zaczynają się schody.

      Z cyklu "wszyscy artyści to prostytutki"?XD Wiesz, ja powiem od siebie...że wszyscy chyba którzy coś tworzą, jak kochają to co robią też nieraz chcą, żeby się po prostu podobało. Sam kiedyś chciałem być wielce doceniany, chociaż mi przeszło...ale czaem to wszystko jest obok siebie. W jednym worku.

      Nie ma za co :)

      Usuń
  3. Duszę artysty ma niestety mój syn - bardzo zdolny fotografik, kompletnie nieposkładany życiowo. Tylko ja mówię o nim - artysta. I czasem uważam to za przekleństwo...

    OdpowiedzUsuń
  4. Występują nagminnie też gwiazdy, to chyba najgorszy rodzaj "artystów". Maja swoja dobrą stronę. Dzięki nim (między innymi ) przestałem oglądać telewizję.

    OdpowiedzUsuń