piątek, 25 lipca 2014

Może później

Czasami słyszę [i na pewno nie tylko ja bo to takie życzenie ogólnospołeczne, które dopada masowo, jeno w różnym czasie różnych ludzi] : 
chciałabym przestać myśleć, znieruchomieć, trwać w bezruchu i bezdecyzji.

Ja chciałabym na odwrót.
W końcu ruszyć. Ostatnio wyciszyłam się tak bardzo, że ciężko jest mi się "nagłośnić", zorganizować, zrobić to, co mam do zrobienia - i chociaż to pierdoły, nic wielkiego, żadne życiowe przełomy, a tylko pierwsze maleńkie kroczki w ich kierunku - to jakoś nie mogę. Ciągle i ciągle, a im dalej tym gorzej, im dłużej tym coraz bardziej.

Z jednej skrajności, w kolejną. Przejmować się? Nie chce mi się. Może później.



3 komentarze:

  1. Taaa... Odłóżmy na później. Wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo życie generalnie toczy się siłą rozpędu. Jak się nagle zatrzymasz, to trzeba kopa, żeby znowu ruszyć...
    Jak w kosmosie. Ale może trochę łatwiej, bo tu przynajmniej zawsze znajdzie się coś, od czego można się odepchnąć. Trzeba tylko poszukać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skrajności chyba nigdy nie wróżą niczego dobrego. Ale grunt to zacząć, zrobić ten pierwszy maleńki kroczek, a potem powinno już pójść z górki. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń