czwartek, 24 lipca 2014

Chcę z powrotem

Podobno istnieje coś takiego jak post holiday-spleen, czyli dołek psychiczny związany z powrotem z urlopu.
Ja chyba nie mogę go mieć nie pracując..?
Nie, to nie to. To z resztą żaden dołek, to tylko niewyspanie.

Witkacego powieść numer 2 pt. Pożegnanie Jesieni, niewiele różni się od 622 upadków Bunga... 
Nieco się zawiodłam.

Wrześniowa obrona i związana z tym gonitwa promotorek [tak, dwóch, nie pytajcie...jedna gorsza od drugiej] ciągle wywołuje u mnie mentalny odruch wymiotny.

Z ćwiczeniami przerwa, i to chyba największe z moich przewinień bo bez tego nie ruszę z niczym, czuję postępującą stagnację.

A wakacje? Ach...wakacje! Ciągle mam w głowie szum mazurskich jezior, blask słońca odbijający się od wszystkiego w zasięgu wzroku, spokój, spokój, spokój!

Odległość  geograficzna pozwala na oddalenie się myślowe od tego, co na co dzień infekuje umysł.
Dobrze mi tam było. 

więcej : G+ [klik]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz