środa, 30 lipca 2014

Pie*dolenie

Myślę, że pójdę spać...
Tak, tak
myśli suną zygzakiem, jak ja

Przypomniał mi się wiersz Tuwima, tyle że nie pamiętam tytułu. Wiem, że szedł chwiejnie środkiem ulicy. Nad ranem. Z pewnością po popijawie. To takie czasy były. Albo może słuszniej stwierdzić będzie, że to zwyczajów kwestia. Trzeźwy artysta to nie artysta.

Tak przy okazji - słowo "artysta" jest już tak oklepane, że wywołuje u mnie wyłącznie negatywne asocjacje. Nic na to nie poradzę. W moim rozumieniu, dzisiejszy artysta to fałszerz. Pozer. O! Pozer przede wszystkim. Szacunku pozerstwo u mnie nie ma, poklasku niech nie szuka! Nie znoszę pozerstwa. Szczerze, z samej głębi trzewi, nie znoszę. 
Zatem:
Nie chwal się zbyt gorliwie bo tylko mnie do siebie zrazisz. 
Daj mi się odkrywać. 
ARTYSTO-ekshibicjonisto, przepadnij.



piątek, 25 lipca 2014

Może później

Czasami słyszę [i na pewno nie tylko ja bo to takie życzenie ogólnospołeczne, które dopada masowo, jeno w różnym czasie różnych ludzi] : 
chciałabym przestać myśleć, znieruchomieć, trwać w bezruchu i bezdecyzji.

Ja chciałabym na odwrót.
W końcu ruszyć. Ostatnio wyciszyłam się tak bardzo, że ciężko jest mi się "nagłośnić", zorganizować, zrobić to, co mam do zrobienia - i chociaż to pierdoły, nic wielkiego, żadne życiowe przełomy, a tylko pierwsze maleńkie kroczki w ich kierunku - to jakoś nie mogę. Ciągle i ciągle, a im dalej tym gorzej, im dłużej tym coraz bardziej.

Z jednej skrajności, w kolejną. Przejmować się? Nie chce mi się. Może później.



czwartek, 24 lipca 2014

Chcę z powrotem

Podobno istnieje coś takiego jak post holiday-spleen, czyli dołek psychiczny związany z powrotem z urlopu.
Ja chyba nie mogę go mieć nie pracując..?
Nie, to nie to. To z resztą żaden dołek, to tylko niewyspanie.

Witkacego powieść numer 2 pt. Pożegnanie Jesieni, niewiele różni się od 622 upadków Bunga... 
Nieco się zawiodłam.

Wrześniowa obrona i związana z tym gonitwa promotorek [tak, dwóch, nie pytajcie...jedna gorsza od drugiej] ciągle wywołuje u mnie mentalny odruch wymiotny.

Z ćwiczeniami przerwa, i to chyba największe z moich przewinień bo bez tego nie ruszę z niczym, czuję postępującą stagnację.

A wakacje? Ach...wakacje! Ciągle mam w głowie szum mazurskich jezior, blask słońca odbijający się od wszystkiego w zasięgu wzroku, spokój, spokój, spokój!

Odległość  geograficzna pozwala na oddalenie się myślowe od tego, co na co dzień infekuje umysł.
Dobrze mi tam było. 

więcej : G+ [klik]

środa, 2 lipca 2014

Na niewyspaniu

Na niewyspaniu oczy szczypią, a  myśl nie utrzymuje się w głowie.
Powstaje, rozwija się i stopniowo blednie. Trwa to krótko. Żaden wątek nie rodzi się w pełni. Żaden pomysł nie kiełkuje czynem, jest tylko niewyraźny kontur, nakreślony niedbałą, ledwie wyraźną kreską.
Na niewyspaniu inaczej niż na kacu, inaczej niż na rauszu. Inaczej niż jakkolwiek, niemal nijak a jednak ""jakoś". Niewyraźnie, powolnie, nie w pełni i nie połowicznie. Za mgłą, za szklaną szybą, za...za... za zzZZzzZ...
śpij, niech to minie.