sobota, 7 czerwca 2014

Tamtararam. Guzik z pętelką

Tak już było stabilnie, to mi się zachciało zdrowia... Odstawiłam antykoncepcję, jestem przed sesją i oczywiście na miłościowym głodzie bo trzeci tydzień minął od ostatniego spotkania, a dodatkowo martwię się paroma kwestiami bo mam do ogarnięcia dużo i to na raz. 
Także tego... ktoś coś mówił o stabilności? 

Jeśli chodzi o sesję (tylko o tym śmiem pisać otwarcie) mam jakąś blokadę, wewnętrzny upór-na-przekór i za każdym razem gdy siadam do stosu notatek zaczynam odczuwać nieprzemożną potrzebę patrzenia na wszystko, wszyściutko, wszyściuteniusio co znajduje się poza obrębem tekstu.

Taaak...a później się denerwuję, że nic nie umiem i ciągle nic i nic i tylko ten bunt przeciwko wiedzy niepotrzebnej i wysiłkowi, który pójdzie na marne. Już nie chcę. Mnie się już nie chce, dość! dość! dość! Dość mam swojej głowy ciągle zabałaganionej!
 

I co teraz będzie?  

Ciężko jest być w gorącej wodzie kąpanym. Tak bardzo chciałabym "odhaczyć" wszystkie istotne kwestie, które wiszą nade mną w perspektywie kilku miesięcy, że nie mogę się skupić na tym co powinnam zrobić na bieżąco. 
Stuknąć się w łeb, - to przede wszystkim wypadałoby teraz uczynić.



2 komentarze:

  1. Mam tak samo jak Ty z tą wiedzą niepotrzebną. Ale ten bunt skończył się u mnie w momencie zdania matury, bo później zaczęłam się uczyć tego, co być może będzie mi potrzebne. Albo chociaż w minimalnym stopniu mnie interesuje. Powodzenia, nie daj się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Głód miłości warto zaspokoić, czego Ci życzę :) A egzaminy się zdadzą jakoś, zobaczysz!

    OdpowiedzUsuń