piątek, 16 maja 2014

Ech

Tak sobie siedzę i myślę
- wyglądam przy tym jak pluszowy krzaczek w szlafroku zielonym -
że kiedyś-kiedyś, wcale nie tak dawno temu, siedząc tak jak teraz-dzisiaj, pewnie dostałabym dreszczu tzw. natrętnej myśli, którą  musiałabym zapisać - wyczerpać w możliwie jak najmniejszej ilości wersów, bo tak lubię, wymuskać ją na koniec w postaci puenty - i to wszystko poszłoby mi tak naturalnie i sprawnie, jak wiązanie sznurowadeł. Nie wiem z czego to wynika. Ani z czego to wynikało.
Wyczerpałam się, czy może...
jednak!
jakimś cholernym cudem
i całkiem niespodziewanie
- zrobiłam się stabilniejsza? Burza hormonów dojrzewania ucichła, sytuacja się uspokoiła, plan na przyszłość jest, więc lęki trochę umilkły? Zrealniały do takich, które mogę na bieżąco pokonywać. 
Chyba. 
Tak?

To ciekawe. 
I jak ja się tego dowiem?
Najlepiej z obiektywnego źródła,  ale nie mogę przecież być sobą-sobą i sobą-obok-siebie jednocześnie, ani nawet nie-jednocześnie bo przecież nie nacisnę pauzy i nie stanę tuż przy sobie, ale jednak poza sobą.


   Ech.

4 komentarze:

  1. wiem, że cytowanie siebie samego jest początkiem rozkładu intelektu, ale nie umiałem się powstrzymać ;)

    "odpowiedź musiałbym ujrzeć
    w tęczówce Nieskończonego
    bo czas jest łgarzem
    handlarzem przeterminowanych imion
    mam od niego liczne gwarancje
    daty ważności
    blaknący pod gwiazdami stempel tożsamości

    a co jest za gwiazdami?
    za gwiazdami są pahmutlyrfixgdy"

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak pluszowy krzaczek, znaczy mały świerk odpada. Krzaki porzeczkowe i agrestowe też, bo kłują, więc nie przystają. Podpowiedź jakaś potrzebna... A co do twoich rozterek cóż, zobaczysz jak przekroczysz 50-tkę..:) Wtedy dopiero będziesz stabilna:) A na razie pewnie dobrze oceniasz swój stan, choć to niby niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeszłam przez to uczucie dłuższy czas temu, co skłania mnie ku wnioskowi, że to naturalny etap życia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Stabilność i brak lęków? To chyba same dobre rzeczy.

    OdpowiedzUsuń