niedziela, 23 lutego 2014

Kurek z milionem igiełek

Zmęczone ciało jest skostaniałe,
zmęczony umysł tego nie odczuwa.
Po zarwanej nocy lub wyjątkowo długim i złym dniu czuję dyskomfort skóry. Wchodzę pod prysznic i odkręcam kurek z milionem igiełek - woda kłuje ciepłem, pobudza zesztywniałą somę. Uświadamia mi, jak bardzo jestem zziębnięta. Stoję pod strumieniem tak długo, że zaczynam wyobrażać sobie jak się dematerializuję i odpływam razem z nim, gdzieś do kanałów. A później do oczyszczalni. I znów jestem świeża i czysta. 
-Taka świeża i czysta otulam się ręcznikiem, nacieram kremem i ładuję się do łóżka; albo ruszam w drogę, (zależy od pory dnia).

środa, 19 lutego 2014

Zakichani poeci i poetopodobni

Bawimy się w pisanie,
w skromne wersy upychając całe morze przemyśleń;
ze świadomością nieprzydatności praktycznej własnych tworów.
               Musimy to robić mimo wszystko.
Tak czyścimy głowy zapełnione słowami od ucha do ucha, od czubka głowy - jednego bieguna, gdzieś hen-hen do samych podeszew stóp - krańca drugiego.
Odbijają się od ścian
w podartych marzeniach
w rozmazanych planach
w za ciasnej rzeczywistości na wysokim obcasie
- która nogi wykrzywia i kaleczy kostki 
Kobiety straconej... 

[w domyśle : miłości]
 

sobota, 1 lutego 2014

...dla całej reszty świata nigdy

Ubrała sukienkę, kolczyki, pomalowała oczy i usta. Poszli na coś w rodzaju trochę bardziej eleganckiej imprezy. Mężczyźni patrzyli na nią z zainteresowaniem, kobiety uśmiechały się nieszczerze. Ona sama piła spokojnie drinka i od czasu do czasu zamieniała z kimś parę słów. Starała się nie myśleć o tym, że ukryła się pod makijażem i ciuchami, które nie pasują do jej charakteru. Starała się nie myśleć o tym, że oszukuje tym siebie i wszystkich innych. Wyglądała jak kobieta, którą nie była - przedstawicielka współczesnego fałszu. Bardzo łatwo mogła ocenić która z obecnych dziewczyn autentycznie dobrze czuje się w roli eleganckiej, perfekcyjnej damy. Tylko kilka. Większość z nich wyglądała jak milion złotych, łasych na pochwały o zabarwieniu mocno erotycznym. Jej rozmyślanie widocznie przyciągnęło uwagę jednego z gości. Wysoki blondyn w dobrze skrojonym garniturze - pewnie szytym na miarę (w ogóle wszystko miał na miarę, nawet uśmiech wydawał się idealnie dopasowany do szerokiej dość szczęki). 
- Wygląda Pani bardzo pięknie - zaczął szarmancko.
- Doprawdy..? - odpowiedziała nawet na niego nie patrząc.
- Cały wieczór Panią obserwuję. Wydaje mi się, że mamy ze sobą wiele wspólnego.
Uniosła ze zdumienia brwi i ironicznie, na wskroś lekceważąco spojrzała mu w oczy pytając 
- Co takiego, na przykład?
- Szyk i styl. Widać, że jest Pani kobietą elegancką. Sukienka to Pani druga  skóra, zupełnie jak dla mnie garnitur.
Nie zdołała powstrzymać lekkiego parsknięcia śmiechem.
- Szykiem i stylem nie różnimy się od nikogo ze zgromadzonych. A sukienek szczerze nie znoszę, czuję się w nich jak pierwsza lepsza lala, która w głowie ma pstro. Najchętniej ubrałabym się w wytarte, luźne dżinsy i szeroką bluzę, która nie krępowałaby moich ruchów i nie sprawiała, że tacy jak Pan ślinią się na mój widok.
Teraz to on zrobił minę najszczerszego zdumienia i omal nie zakrztusił się przełykanym właśnie ciastkiem.
- To dlaczego przyszła tu Pani tak ubrana..? - był zaskoczony i zażenowany.
- Dla niego. - Wskazała delikatnym ruchem podbródka wesołego mężczyznę stojącego kawałek dalej w  otoczeniu znajomych.
- Nie rozumiem. Dlaczego?
- Dlatego, mój drogi Nieznajomy Rozmówco, że każdy z Was-mężczyzn odczuwa z nieznanych mi przyczyn, głęboką potrzebę chwalenia się swoją kobietą. Oto dlaczego. 
- A Pani nie odczuwa potrzeby olśniewania, przyciągania, uwodzenia - jak każda z Was-kobiet? - zripostował bystro z nutą sarkazmu w głosie.
- Odczuwam potrzebę olśniewania, przyciągania i uwodzenia mojego mężczyzny. Dla całej reszty świata nigdy bym się tak nie wystroiła.