niedziela, 19 stycznia 2014

Dlaczego nie maluję paznokci


Mam godzinę do wyjścia. No, może chwilę ponad. Torba pełna bardziej lub mniej potrzebnych rzeczy, czeka grzecznie. Zegar odmierza swoje równomierne sekundy. Cyk-cyk-cyk-cyk. Tak czkałby mi w całym pokoju gdybym go posiadała( poza tym w komórce i laptopie). Cierpliwy jak nic innego na świecie. Ja nie jestem taka cierpliwa. Cierpliwość to w ogóle cecha, która w moim systemie osobowościowym chyba nie istnieje. Już prędzej wytrwałość, stanowczość. Cierpliwość nie. Jeśli sytuacja wymaga czasu i polega na systematycznym wykonywaniu jakiejś czynności to udaje mi się osiągnąć cel tylko dzięki autodyscyplinie i wysokiej samokrytyce. Cierpliwość nie ma tu nic do gadania. Tym razem też nie miała. Bierne czekanie to czysta niemożliwość. Zaczęłam porządkować biurko. Wśród masy pierdół jakie się na nim znajdują jest też czerwony lakier w małej buteleczce.  Bez specjalnego zastanowienia odkręciłam zakrętkę, rozczapierzyłam jedną dłoń, a drugą starałam się pomalować tej rozcapierzonej dłoni, paznokcie. Efekt był do przewidzenia – razem z paznokciami pomalowałam też palce. Nic straconego. Takie niedoskonałości można łatwo zmyć.  Rozpoczęłam próbę wzniesienia się w powietrze poprzez dzikie wymachy rękoma i stwierdziwszy, że lakier już wysechł zajęłam się przekładaniem rzeczy, zamykaniem kieszonek w torbie i innymi drobiazgami, które spokojnie mogłyby parę minut poczekać. I co? Skraje dwóch paznokci lewej dłoni powróciły do swojego naturalnego koloru, a lakier na dwóch paznokciach z prawej pobruździł się i pofałdował. Lekka klapa. Czasu wciąż sporo, paznokcie do odratowania. Misja ratunkowa polegała na zmyciu z nieudańców lakieru i nałożeniu go od nowa. Niestety, podczas wykonywania tego manewru zmyłam lakier z większej ilości paznokci niż planowałam. Dawaj, od nowa! Cała historia znowu skończyła się spieprzonym lakierem, bo nie zdążył wyschnąć [wspominała już, że brak mi cierpliwości?]. W ten sposób przypomniałam sobie dlaczego sama nigdy paznokci nie maluję. Potrzebuję kogoś kto będzie czuwał nad moją nadpobudliwością nerwowo-ruchową i swoją cierpliwością, uzupełni braki mojej.

1 komentarz:

  1. Ja zawsze maluję paznokcie, kiedy jednak tego czasu mam nieco więcej. Włączam sobie wtedy film/serial i oglądając spokojnie czekam aż wyschną, ale tak porządnie :) Czas mija od razu szybciej i przyjemniej.

    OdpowiedzUsuń