czwartek, 26 grudnia 2013

Masz babo placek!

Czasami się człowiek narobi, nastara, nagimnastykuje przy zagadnieniu
- a i tak zostanie mu wytknięty jeden mankament tego, co uczynił i wszystko idzie na marne.
Niedobrze jest słyszeć tylko zarzuty.
To prowadzi w przyszłości do nadwrażliwości na każde najmniejsze niepowodzenie.
No i masz babo placek...

środa, 11 grudnia 2013

Cecha wspólna

Gubię swoje notatki,
chociaż część z nich była dobra i trafna
napisane podczas nudnego wykładu, albo w czasie czekania na kogoś/coś.
Luźne zapiski wędrują razem z moją torbą, z moim zeszytem a czasem z podmuchami wiatru. Zdarza się, że podróżują śmieciarką gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie.
Jeszcze łatwiej niż notatki gubię pewność.

Cechą wspólną notatek i pewności jest to, że dotyczą wielorakich tematów.

sobota, 7 grudnia 2013

Maria Peszek - „Padam"/ sporadyczna żądza kąśliwości

i zajezdnie gwiezdne Ci otworzę, moich chorych myśli morze
lekko ironicznie
chciałabym móc to wszystko wyrecytować
- bo czasem budzi się we mnie żądza kąśliwości

piątek, 6 grudnia 2013

Nie myl

Nie myl 
mojej prostolinijności z banałem,
milczenia ze złością,
zamyślenia ze smutkiem,
półuśmiechu z zachętą,
nieobecnego wzroku z ignorancją
- nie tędy droga

Jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć - zapytaj, zamiast tworzyć w swojej głowie profil psychologiczny powstały na gruncie błędnych zazwyczaj domysłów. 

Bo nie można wiedzieć, nie ucząc się.
Jeśli naprawdę chcesz wiedzieć coś o drugim człowieku - musisz się go najpierw nauczyć.
[A, że człowiek zmiennym jest przez wiele czynników, jakie wpływają na niego codziennie - wiedzę tę należy aktualizować. Niewielu się chce. Tych, których to nie przerasta nazywa się z reguły przyjaciółmi].

A przecież to bardzo dobrze!

Melisa mi stygnie w wielkim kubku. Jak zwykle za szybko. Nie wiem jak to działa, ale za każdym razem gdy przyniosę kubek pełny herbaty/kawy do pokoju, to zanim się obejrzę, kubek jest zimny a napój letni.

 Szczerze mówiąc nie mam o czym pisać. Czas ucieka mi przede wszystkim na niczym. Przeziębienie przechodzi, za to "te dni" akurat przyszły i jak czułam się z sił wyzuta, tak ten stan nadal się utrzymuje. Najważniejsze, że gorączka minęła. Mogłabym zrobić tak wiele z tym wolnym czasem, gdybym tylko troszkę lepiej się czuła i trochę bardziej chciała! Tak naprawdę nie potrzebuję leków. To tylko puste związki chemiczne reagujące z tymi w moim organizmie - spoko luz, niech organizm sobie zdrowieje; mnie by się przydał zastrzyk owszem, ale pozytywnej energii. Póki co rozsadza mnie jakieś przedświąteczne podniecenie przeplatane z obezwładniającą sennością.

Czekam aż wszystko wybuchnie towarzyską zamotą. W ogóle zamotą. Chyba potrzebuję, żeby się działo. A do tego muszę być dyspozycyjna, a jak tylko będę to ruszę z kopyta w wir tego wszystkiego. Odżyję.

Zatem całkiem pozytywnie mi się ta notka skończyła. Odżyję. A to przecież bardzo dobrze!