wtorek, 12 listopada 2013

Z torbą na ramieniu, a duszą na miejscu.


Do pociągu. Do przedziału. W nienajświeższych ciuchach, bo zakładałam, że wrócę wcześniej. W kapturze założonym na czapkę, bo zimno przepieruńsko. W rękawiczkach bez palców, w których podobno wyglądam podejrzanie. Z torbą na ramieniu, a duszą na miejscu. Z serduchem rozgrzanym i oczami najedzonymi. Z ciałem ciepłym od dotyku. Słowem - w zaspokojeniu i ze spokojem.

Wróciłam i teraz znów trzeba wziąć się za wszystko co codzienność pod nos, [tudzież pod nogi] podsuwa. Bez żalu, za to z tzw. "pałerem".

[więcej zdjęć na G+]

2 komentarze:

  1. Oj, z tym pałerem w "takich" sytuacjach różnie bywa. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. A więc życzę Ci dużo pałeru :D

    OdpowiedzUsuń