niedziela, 3 listopada 2013

Lubię moje uzależnienie

Liście szeleszczą pod moimi stopami. Krew z każdym kolejnym ruchem, zaczyna krążyć coraz szybciej. Robi mi się gorąco. Myśli zaczynają się klarować. Biegnę. Oddech staje się szybszy. Nie mogę stracić nad nim kontroli. W przeciwnym razie nabawię się niechcianej kolki. Czasem muszę z biegu przejść w szybki marsz, żeby uspokoić tętno i móc po chwili znów truchtem przemierzać zaplanowaną odległość. Krew najbardziej uderza do twarzy. Czuję jak robię się czerwona z wysiłku. To mi nie przeszkadza, liczy się tylko to, że biegnę. Poruszam się. Napinam mięśnie. Jestem w ruchu. Działam. Mózg zaczyna wytwarzać to, co tak uwielbiam. Endorfiny. Wszyscy jesteśmy od nich uzależnieni. Zapewniam je sobie wysiłkiem fizycznym. W ten sposób działają najlepiej i najdłużej. Czekolada budzi w końcu poczucie winy. Zmęczenie mięśni wręcz odwrotnie. 
Jestem uzależniona od dobrego samopoczucia.
i uwielbiam moje uzależnienie.

2 komentarze:

  1. Masz tendencje depresyjnie- Ty i uzależnienie od endorfin kłóci się :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z tego względu to się pięknie zgrywa. Tendencje depresyjne to czynnik, który nie pozwala mi nie sięgnąć po endorfiny :p

      Usuń