niedziela, 24 listopada 2013

Byłoby prościej. Szkoda, bo nie będzie

Leżę pod palmami i patrząc w sufit, myślę o ciężarze, który nie pozwala mi wstać z podłogi, przygniatając piersi
- o tym ciężarze, który muszę ubrać w słowa i wytłumaczyć, bo inaczej nigdy się o nim nie dowiesz i nigdy go nie zrozumiesz. 
Szkoda, że nie potrafię przekazać Ci tego ładunku niepokoju, złości, żalu i tęsknoty w inny sposób. Najlepiej byłoby wpakować to wszystko w tabletkę, która pozwoliłaby Ci przez chwilę czuć to, co ja. Byłoby prościej.

niedziela, 17 listopada 2013

przeczuwanie-wywęszanie


czuję jej woń
i słyszę jej przyspieszone tętno
idzie do mnie zaniepokojona
- niepokojem samym będąca
 bezsenna noc w blasku pełni


wtorek, 12 listopada 2013

Z torbą na ramieniu, a duszą na miejscu.


Do pociągu. Do przedziału. W nienajświeższych ciuchach, bo zakładałam, że wrócę wcześniej. W kapturze założonym na czapkę, bo zimno przepieruńsko. W rękawiczkach bez palców, w których podobno wyglądam podejrzanie. Z torbą na ramieniu, a duszą na miejscu. Z serduchem rozgrzanym i oczami najedzonymi. Z ciałem ciepłym od dotyku. Słowem - w zaspokojeniu i ze spokojem.

Wróciłam i teraz znów trzeba wziąć się za wszystko co codzienność pod nos, [tudzież pod nogi] podsuwa. Bez żalu, za to z tzw. "pałerem".

[więcej zdjęć na G+]

niedziela, 3 listopada 2013

"W dzikim winie świat się plącze"

[kliknij, żeby powiększyć]




"Gdzie to wino; dzikie pnącze?
Czemu już nas nie oplącze?
Mógłbym z tobą w winie ginąć
i w osłonę winną zwinąć!"
                         M. Grechuta

Lubię moje uzależnienie

Liście szeleszczą pod moimi stopami. Krew z każdym kolejnym ruchem, zaczyna krążyć coraz szybciej. Robi mi się gorąco. Myśli zaczynają się klarować. Biegnę. Oddech staje się szybszy. Nie mogę stracić nad nim kontroli. W przeciwnym razie nabawię się niechcianej kolki. Czasem muszę z biegu przejść w szybki marsz, żeby uspokoić tętno i móc po chwili znów truchtem przemierzać zaplanowaną odległość. Krew najbardziej uderza do twarzy. Czuję jak robię się czerwona z wysiłku. To mi nie przeszkadza, liczy się tylko to, że biegnę. Poruszam się. Napinam mięśnie. Jestem w ruchu. Działam. Mózg zaczyna wytwarzać to, co tak uwielbiam. Endorfiny. Wszyscy jesteśmy od nich uzależnieni. Zapewniam je sobie wysiłkiem fizycznym. W ten sposób działają najlepiej i najdłużej. Czekolada budzi w końcu poczucie winy. Zmęczenie mięśni wręcz odwrotnie. 
Jestem uzależniona od dobrego samopoczucia.
i uwielbiam moje uzależnienie.

piątek, 1 listopada 2013

Problem z wiarą

Mam problem z kwestią wiary
- i nie chodzi o religię.
Chodzi o aspekty bardziej elementarne

Mam problem z wiarą w słowa, w ludzi i w siebie
przede wszystkim

Szukam jej
w oczach innych,
w spojrzeniach nieco rozbawionych moją niepewnością
w ciepłych zapewnieniach.
Szukam wsparcia
i siły - bo swojej nie mam wystarczająco dużo
bo swojej nie mam prawie wcale