sobota, 12 października 2013

Wzruszenie ramion

Słucham Retrospective. Helen napisała kiedyś, że nie znosi wchodzić na blogi, na których wciąż widnieje ten sam post. No to piszę. Niech będzie. A muzyka niech brzmi. Mam swoje nowe miłości, wiecie? Archangelica, Votum, Believe [ale tylko jedna płyta] no i poznawane właśnie Retrospective. Rock progresywny. Tak się te zespoły klasyfikuje. Ja się słabo znam. Ja słucham, odczuwam, myślę i szukam - znaczeń. Od strony technicznej nie jestem w stanie powiedzieć nic mądrego.

Jest późno, swetry nie chcą schnąć. Wiszą nad grzejnikiem. A grzejnik zimny, bo noc jest ciepła. To nie ściema, wiem bo byłam. U nocy byłam. Na spacerze. Przechadzałam się po jej drogach, wdychałam jej powietrze. Przecinałam swoim słabym ciałem, jej ciemność. Razem ze mną przecinały ją światła latarni ulicznych. I pojedyncze postaci. Minęłam sporo osób. Widać wieczorne spacery nie należą do rzadkości. Nie tylko ja miewam niepohamowaną ochotę wyjścia "za ciemnego" - nie jestem wyjątkowa. I choć czułam się jak kot chodzący tylko swoimi ścieżkami, to było to błędne wyobrażenie. Nie szłam żadnymi "swoimi ścieżkami" tylko chodnikami przemierzanymi codziennie nie-wiem-ile-razy przez przeróżne osoby. Żaden ze mnie kot, żaden ze mnie wyjątek. Ot, taka sobie spacerująca wieczorem osóbka. Zastanawiam się, dlaczego ostatnio nie piszę - może dlatego, że dużo czytam. Za dużo, żeby coś z tego urodzić. Część rzeczy to powieści, które chcę czytać a niestety spora część to materiały na zajęcia, które zazwyczaj tylko mnie denerwują swoim tzw. wodolejstwem. Niekonkretem. A ja przecież czytam je w celu uzyskania jakichś informacji. Naprawdę, tylko nieliczne z nich są treściwe. Większość to przerośnięte teksty naukowe, które z jakiegoś powodu stylizowane są na zgoła odmienny styl. W każdym razie, właśnie te przymusowo przyswajane, niepotrzebne do niczego teksty odbierają mi chęć napisania czegoś co byłoby ciekawe. Ten wpis nie jest ciekawy. Myślicie, że nie wiem? Wiem, wiem. Jest mocno przeciętny o przeciętności z resztą. Moja codzienność jest przeciętna i w głównej mierze nieciekawa. To przykre.

1 komentarz:

  1. Wpis trąci refleksją nad sobą i dziwnym spokojem. Acz to drugie mona złożyć na karb tego, że również mam liczne wspomnienia ze szwendaniem się po nocy po mieście. Z słuchawkami na uszach. Wdychając zapach powietrza przywianego znad ogrodu czy parku. Wtedy czuję, jak serce miasta żyje :)

    OdpowiedzUsuń