czwartek, 29 sierpnia 2013

przez okno


Kim jesteś? Ubrana w długi, porozciągany sweter i jeansy. Jesz mirabelki z drzew rosnących przy drodze. Małe, pomarańczowe. Nie wiesz, że obserwuję cię z jednego z domów stojących za tymi drzewami. Widzę cię często. Tędy chyba wracasz do domu. Lub z niego wychodzisz dokądś. Tak mi się wydaje.  Potrafisz różnie wyglądać. Ja wyglądam zawsze tak samo. Czasem wydaje mi się, że dopada cię choroba, powłóczysz nogami jakbyś nie miała siły iść. Czasem idziesz jak żołnierz – zdeterminowana, szybko przemierzasz odległość, którą obejmuje moje okno. Później znikasz mi z oczu. Zazwyczaj słuchasz muzyki, często patrzysz w niebo. Nigdy natomiast nie zaglądasz na nasze podwórka. „Nasze” – ludzi zza mirabelkowych drzewek. Dużo tych domków, usiane ciasno. Sprawiasz wrażenie zupełnie nieinteresującej się sąsiadami [chyba mieszkasz niedaleko]. Sprawiasz wrażenie kogoś, kto nie życzy sobie by się nim interesowano.  A oni i tak się interesują. Czasem przychodzą do ciotki. Siedzą i obgadują. Z ich opowieści wiem, że masz rudego kota. Znam też twoje imię. Studiujesz jakiś kierunek bez przyszłości. Tak mówią. A potem dodają, że po żadnym przyszłość nie jest zapewniona. Tak było kiedyś, teraz jest inaczej. Raz na jakiś czas widzę jak idziesz z podróżną torbą na ramieniu. Wtedy mam ochotę wyjść i ci pomóc. Nigdy tego nie zrobię, umarłabyś ze strachu gdybyś mnie zobaczyła. Jestem okropnie brzydki. Mam siną cerę, bardzo długie kończyny. W ogóle jestem strasznie chudy. Jak straszydło. Tak mówi ciotka. Tak mówi na mnie moja mała kuzynka. „Czy mogę zanieść Straszydle cukierka?”. A ja wtedy sam nie wiem czy mnie lubi, czy nie. Chyba nie, bo wie, że wymiotuje od słodkiego. Mała smarkula. Tak czy inaczej, nigdy nie wyjdę. Nie mogę. Raz próbowałem. Mój ówczesny terapeuta namówił mnie do tego. Jeszcze wtedy uważał, że szybko wyjdę z traumy po śmierci rodziców. Po tej jednej próbie zmienił zdanie. Nie pamiętam dokładnie co się działo, straciłem przytomność. Inni mi opowiadali. Że wyszedłem i zacząłem się trząść. A później krzyczeć. Darłem się wniebogłosy, że powietrze mnie zabija. Że mi rozsadza płuca. Że to boli. Pamiętam, że bolało. Byłem pewien, że umrę. Zemdlałem zaraz po tym jak zwymiotowałem. Przypomniał mi się wypadek rodziców. Krew i flaki. Każdy by zwymiotował. A potem zemdlałem, upadając wprost w rzygowiny. Tak wyglądało moje wyjście z domu. Od tamtego czasu nie próbuję. Chociaż czasem, gdy cię widzę z torbą na ramieniu to chciałbym ci pomóc. Wyjść, w pełni sił, uśmiechnąć się czarująco i odprowadzić cię do domu. Czasem śni mi się, że wychodzę i wtedy budzę się stojąc przed drzwiami. Bo ja lunatykuję. I gadam przez sen. Ciotka mi kiedyś powiedziała, że to przez to, że w dzień prawie się nie ruszam i prawie nie mówię. Nadrabiam nocą. Kiedyś nie mówiłem w ogóle. Mutyzm wybiórczy spowodowany stresem. To było właśnie po tej nieudanej próbie wyjścia. Byłem tak przerażony, że nie potrafiłem mówić. Trzeba było zmienić terapeutę, tamten tylko zaszkodził. Teraz przyjeżdża do mnie pani Ewa. Miła. Tak myślę. Nie gadam z nią. Wygląda jakby się starała pomóc. Najbardziej się stara jak widzi ciotkę albo smarkulę gdzieś obok. Chce kasę. Żeby ją dostać musi sprawiać dobre wrażenie. Kiedyś ta pani Ewa usiadła obok mnie, gdy patrzyłem jak idziesz. Szłaś akurat, nie mam obsesji. Po prostu siedzę i patrzę przez okno, więc widzę. Zdenerwowałem się trochę i próbowałem zepchnąć ją z krzesła. Przewrócić. Nie mam tyle siły. Zmęczyło mnie to potwornie. Taki prosty ruch. I przestraszyło. Jak mogę być tak słaby? Później nazwała mnie głupim gnojkiem. Głupia pizda. Idziesz sobie tak swobodnie, celebrujesz to, co cię otacza. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, że tak się da. Nie bać się. Ty się nie boisz jeść owoców z drzewa. Mnie by otruły, wiem to. Ja umarłbym tam, na zewnątrz.

3 komentarze:

  1. Przejmujące. Działa na wyobraźnię, Widzę te mirabelki, tę dziewczynę z torbą na ramieniu.. Widzę Marka, tak go nazwałem. Jest samotny, uwięziony...

    OdpowiedzUsuń
  2. westchnęłam, trzymasz napięcie

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczytałam się. Świetne. Aż mnie zdziwiło, że już koniec.

    OdpowiedzUsuń