wtorek, 6 sierpnia 2013

Bądź



Zdałam sobie sprawę z tego, że pewne obrazy
- bo przecież pamięć ma charakter obrazowy, prawda?
nie potrzebują zapisu.
Narracji.
Uwiecznienia w słowie.
Wspomnienia zostaną we mnie, dopóki będą ważne – może na zawsze, a może na chwilę; Maniakalna potrzeba sięgnięcia po długopis i kartkę, minęła dwa lata temu. Nie zapisuję. Nie przelewam na kartki ciężkich myśli. Ostatnio znalazłam pamiętniki pod łóżkiem.
Zaskoczyła mnie staranność z jaką je prowadziłam.
I ilość.
Treść też, w niektórych momentach.
Kto wie, czy nie pisałam kiedyś o niebo lepiej. Szybciej, sprawniej, ciekawiej. Może to kwestia ówczesnej wprawy, może czegoś innego. Nie wnikam, nieistotne. Jestem, jaka jestem i piszę tak, jak piszę [chyba coraz nudniej] – co nie zmienia faktu, że teraz więcej obserwuję tylko wewnątrz siebie.
Czasem odtwarzam jak film.
 Czasem przeglądam jak zdjęcia.
W głowie mam jeszcze większy zbiór chwil, niż w tych zeszytach

Lubię normalność. Lubię sprzątanie, brudzenie, jedzenie, sranie, sikanie…lubię pić kawę i ucinać sobie pogawędkę z kimś, z kim akurat tę kawę mam przyjemność spożywać. Lubię kupować słodycze nie tylko dla siebie. W ogóle robić coś nie tylko dla siebie, ale nie z obowiązku. Z ochoty. Lubię patrzeć w okno po przebudzeniu. Wychodzić na balkon i śledzić osiedlowe koty – albo na podwórko i bawić się z moim; zależy, gdzie jestem. Lubię czytać książki i chodzić na spacery. Wieszać pranie i czuć zapach gotujących się potraw. Lubię iść znanymi ulicami, patrzeć na budynki, wśród których poruszam się jak u siebie. Lubię jeździć pociągami i wysiadać na stacjach, do których co jakiś czas zmierzam. Lubię światła miasta nocą. Lubię bramy pełne pubów i knajpek. Lubię tramwaje, w których słyszę znajome nazwy przystanków. I sklepy, w których sprzedawcy mnie poznają. Lubię przechodniów, którzy się do mnie uśmiechają bez powodu. Lubię otwierać drzwi i wchodzić do domu/mieszkania, w którym w jakimś stopniu mam swoje miejsce. Lubię patrzeć na śpiącego mężczyznę, któremu tak wiele zawdzięczam- zwłaszcza cierpliwości ;)

Lubię niezliczoną liczbę czynności, które są drobne, spokojne, przyjemne choć niewyszukane. Większość z nich wykonuję w ciszy. Ciszę też lubię. Gdy nie mówię, to znaczy zazwyczaj, że jest mi po prostu dobrze. Jestem zrelaksowana, nie zła czy obrażona [mam świadomość, że moje zachowania czasem są trudne do zinterpretowania].  Gdy nie piszę, to nie znaczy, że nic się u mnie nie dzieje.

Nie piszę, bo bardziej skupiam się na tym, czego doświadczam. Nie układam w głowie zdań – po prostu jestem. To mi wystarcza.

Więc kiedy pytasz mnie, co masz zrobić, odpowiadam „bądź” -  i to jest odpowiedź całkiem przemyślana.

7 komentarzy:

  1. Ależ jakie zaskoczenie by Cię spotkało po 15 latach, a Twoje dzieci gdybyś zapisywała wszystko? Poza tym, Twój blog pisany jest niczym pamiętnik :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masę rzeczy zostawiam dla siebie ;)
      blog to jest miszmasz, sama nie potrafiłabym go zdefiniować. :)

      Usuń
  2. Wspomnienia trzeba pielęgnować. Ale dobrze, że potrafisz cieszyć się "teraz". Nie tkwić cały czas w tym, co było. Szczere się wydaje to, co piszesz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapisywanie jest fajne, ale ja np. mam problem z czytaniem tego, co sama napisałam. Nie lubię po prostu. Ale lubię pisać - czytać przecież nie muszę, niech inni się męczą ;)
    Ciszę też lubię, ale zaskoczyło mnie to, że lubisz sprzątać. To nie jest do końca normalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprzątanie fajnie wycisza myśli, dobre na stresy ;) Więc rozumiem, hehe.

    Pisanie dla mnie też już nie jest tym, czym było kiedyś. No ale wiadomo, nic nigdy nie pozostaje zawsze takie samo. I dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepsze pamiętniki chyba tworzymy w swoich własnych głowach. I wtedy następuje selekcja, wg której to, co ważne, zostaje na dłużej, bez potrzeby uwieczniania, zapisywania...
    A odpowiedź - moim zdaniem idealna.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Normalność" jest bliska banalności, a ta cecha jakoś mi kompletnie się z tobą nie kojarzy... Myślę, że z tobą daje się nieźle pomilczeć. Lubię swoje pamiętniki, choć czasem zęby mnie bolą kiedy czytam jakiś kocopoł. Ale nie da się wyrwać kartki i napisać nowej... Ale i tak je lubię.

    OdpowiedzUsuń