poniedziałek, 17 czerwca 2013

Groteskowe dość scenariusze

A może ona i on to takie współczesne odpowiedniki Romea i Julii? Ona zakompleksiona, z mnóstwem dziwnych swoich odchyłów typu : rzygam po maśle; on - niebieski ptak, wieczny nastolatek gdy tylko nie siedzi w biurze. Ona nie będzie jeździć na rowerze, bo ma siodło za twarde; on nie ma czasu na sen, bo wciąż coś się dzieje. Trafili na siebie ot tak, na imprezie. Jak tamci, tyle że nie był to bal przebierańców; ona nie wyglądała jak anioł ( w ogóle w anioły nie bardzo wierzyli); on robił naleśniki. Może to przypadkowe spotkanie, wcale nie było przypadkiem, może od początku do końca, właśnie w tę stronę prowadziły ich ..?- tu myśl niedokończona, bo zupełnie nie wiem co mogło ich do siebie od początku prowadzić. 
Julia z pogryzionymi łydkami, na jakimś zadupiu odgania się od komarów. Romeo w brzydkim mieście X, siedzi na balkonie z lolkiem w ręku, puszcza w przestrzeń zielony dym.

- tak myślała patrząc na patelnię, na której cebulka wesoło się szkliła; dolewała doń jajka wbite wcześniej do szklanki. I mieszając tę dziwną substancję, w groteskowych okolicznościach wymyślała groteskowe dość scenariusze, śmiejąc się pod nosem do siebie.


5 komentarzy:

  1. Taaak, otworzyłyśmy, całkowicie ten sposób polecam. Trzymam kciuki ja za Ciebie też! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tylko piękni, bogaci i atrakcyjni mają prawo do wielkich, romantycznych miłości. Czasem zdarza się ona całkiem szarym, niepozornym ludziom, których właśnie niesamowite uczucia czynią wielkimi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodziło mi o kontrastowe porównanie. :) kocham miłość niepozornych ludzi! - o ile można tak powiedzieć ;) a niepozorność to ładne określenie, w każdym z nas coś się kryć może, czego na pierwszy rzut oka spostrzec nie sposób :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Scenariusz bardzo trafny i myślę, że obecnie niejednokrotnie prawdziwy.

    OdpowiedzUsuń
  4. adekwatna sytuacja do naszych z życia

    OdpowiedzUsuń