niedziela, 23 czerwca 2013

no access

nie utworzę na pulpicie nowej ikonki
nie uruchomię cię dwukrotnym kliknięciem
nie dam ci dostępu do moich danych
- w ogóle nie pobiorę pliku z twoją nową, mentalną tożsamością

nie pasujesz do mojego systemu wrażliwości

środa, 19 czerwca 2013

Wstępnie zorganizowana

 Mrożona kawa i kryminał amerykańskiej autorki. Śmiertelne napięcie A. Kavy. Ani ambitny, ani super-prawdopodobny. Jak film, który nie wnosi w życie widza nic prócz zapewniania rozrywki. Co nie zmienia faktu, że dość wciągający i lekko-czytający się. Skończyłam go szybko. Nie sądziłam, że od razu sięgnę po kolejną książkę, zważywszy na to jak bardzo chciałam od czytania odpocząć po ostatnich miesiącach nauki. A już zupełnie wykluczałam prozę polską. Tymczasem, wracając z apteki  nie omieszkałam wstąpić do pobliskiej, małej biblioteki. Nie wiedziałam czego szukam. Sądziłam, że wyjście stamtąd bez żadnej książki mnie nie zaskoczy. Weszłam, bo mnie korciło choć bardziej prawdopodobne wydało mi się zrobienie z siebie idiotki w zielono-białych, letnich szortach, która jak szybko weszła tak szybko bibliotekę opuściła, niż wizja siebie z naręczem nowych lektur. Zaczęłam przeglądać regały. Kryminału już nie chciałam. Chciałam…COŚ. Powieść, która będzie się od innych czymś różniła. Stylem, tematem, sposobem ukazania, narracją… Na literaturę polską nie zerkałam, usilnie chcąc sobie wmówić, że mam tego dość po minionym roku na filologii polskiej. Dupa. Wlazłam między półki i niemal z drżeniem rąk odszukałam to, do czego chciałam zawsze sięgnąć – Kapuściński. Wstyd się przyznać, nie miałam do tej pory żadnej jego książki przed oczami. Wzięłam dwie – Heban i Lapidarium. Czekają na szafce. Znalazłam też powieść Hanny Łąckiej Posłuchaj, Alali… i jedną autorki zagranicznej tylko dlatego, że kiedyś już czytałam cykl powieści jej autorstwa i wtedy (kawałek czasu temu, chyba jeszcze zanim poszłam do szkoły średniej) przypadły mi do gustu [Nora Roberts] .
Tak się właśnie rozmijają moje przypuszczenia z rzeczywistością – przynajmniej jeśli chodzi o czytanie :)

Poza tym - korzystam ze słońca, czytam książki opalając się przy okazji. Na zmianę z kawą, towarzyszy mi herbata na zimno. I oczywiście kot-nieodłącznie, który w tym czasie szaleje na podwórku. Jutro czeka mnie przejażdżka rowerowa nad pobliską, większą kałużę [jeziorko? stawik? ciężko to zdefiniować] a w piątek zaatakuję  Święto Muzyki w częstochowskich alejach. Dopiero od przyszłego tygodnia postanowiłam rozpocząć poszukiwania pracy na czas wakacji. 
Tak oto jestem wstępnie zorganizowana. 




poniedziałek, 17 czerwca 2013

Groteskowe dość scenariusze

A może ona i on to takie współczesne odpowiedniki Romea i Julii? Ona zakompleksiona, z mnóstwem dziwnych swoich odchyłów typu : rzygam po maśle; on - niebieski ptak, wieczny nastolatek gdy tylko nie siedzi w biurze. Ona nie będzie jeździć na rowerze, bo ma siodło za twarde; on nie ma czasu na sen, bo wciąż coś się dzieje. Trafili na siebie ot tak, na imprezie. Jak tamci, tyle że nie był to bal przebierańców; ona nie wyglądała jak anioł ( w ogóle w anioły nie bardzo wierzyli); on robił naleśniki. Może to przypadkowe spotkanie, wcale nie było przypadkiem, może od początku do końca, właśnie w tę stronę prowadziły ich ..?- tu myśl niedokończona, bo zupełnie nie wiem co mogło ich do siebie od początku prowadzić. 
Julia z pogryzionymi łydkami, na jakimś zadupiu odgania się od komarów. Romeo w brzydkim mieście X, siedzi na balkonie z lolkiem w ręku, puszcza w przestrzeń zielony dym.

- tak myślała patrząc na patelnię, na której cebulka wesoło się szkliła; dolewała doń jajka wbite wcześniej do szklanki. I mieszając tę dziwną substancję, w groteskowych okolicznościach wymyślała groteskowe dość scenariusze, śmiejąc się pod nosem do siebie.


niedziela, 16 czerwca 2013

Za dużo kawy, za szybko wypitej. Serducho wali jak oszalałe, aż w głowie czuję uderzenia krwi. Kot patrzy na skaczące po ekranie literki. I mruczy, oparty o mój brzuch. Wyciąga głowę do pogłaskania. Chwila spokoju przed kolejnym napadem szaleństwa. Albo przed snem.



W zasadzie piszę tylko po to, żeby nie zająć się nauką. Nie chce mi się. Patrzenie na listę zagadnień wywołuje u mnie ogromną niechęć.

niedziela, 9 czerwca 2013

Przecież

Czasem jestem zła i zrobiłabym krzywdę na odległość
- właśnie z jej powodu
tylko nie mam czemu i nie mam komu
tylko nie mam istniejących powodów
swojego gniewu

nie materializuje go
ani pociąg, ani tabliczki z nazwami kolejnych stacji
nikt go też nie uosabia
bo przecież ani Ty, ani ja.

zatracam się w codzienności, jak kameleon przybieram jej kolor, żeby nie było widać - tego, że tęsknię i czasem dławi mnie bezradny bunt przeciwko cierpliwości, którą mieć muszę.

Jestem cicho. Już przecież mam wprawę.


piątek, 7 czerwca 2013

Nie widzę całości



W turbanie z ręcznika zmywam
brud z powiek
tusz z rzęs
wrażenie ciężkości

Zaparowane lustro pokazuje tylko fragment mnie,
nie widzę całości.

Tak samo nie widzę siebie w perspektywie; jakby umiejętność odczuwania ograniczała się tylko do tu i teraz.  Jest to chyba przejaw arogancji – tak lekceważyć sobie przyszłość. I lenistwa –tak bardzo o nią nie dbać.


It's too late to change your mind
You let loss be your guide... 


czwartek, 6 czerwca 2013

Kąt

Nie jest jeszcze tak późno, jak myślałam.  Szum w głowie, wtóruje szumowi laptopa. To nie alkohol, to zwykłe zmęczenie - no może ciut doprawione stanem przeziębieniowym.

Jeszcze nie jest wcale późno
możesz do mnie mówić
uciec do mnie myślami
możesz mnie w swoje przygarnąć.

Chciałabym mieć w Twoim umyśle przytulny kąt 

Jestem sentymentalna, fakt. - uśmiechnęła się  do tych słów, napisanych kiedyś pospiesznie na kartce notesu.

sobota, 1 czerwca 2013

Chyba jednak

Znów wszystko mi się rozreguluje. To więcej niż pewne. Jest 2:16 w nocy a ja mam ochotę siąść na balkonie, wdychać zimne powietrze i pieprzyć pseudofilozoficzno-wewnętrzne refleksje. I śmiać się jak hiena z każdego żartu, który rano będzie brzmiał słabo. I mam z kim i nie mam z kim jednocześnie.
Ja to chyba jednak dziwna jestem.