poniedziałek, 20 maja 2013

Kot to dobre stworzenie



Rano – burza, dudnienie w dach i parapety, ściana deszczu za oknem bardzo wczesnoporannym. Piąta nad ranem; sen nie chce wrócić, chociaż daję mu szansę usilnie nieotwierając  oczu przed dobrą godzinę. 

Pierwszy raz od niepamiętnych czasów wstałam wcześniej niż to było konieczne. Zdążyłam wypić kawę i się ponudzić. Wyszłam nawet na przystanek zupełnie niespiesznie. I jeszcze czekałam. Żółta ławka lśniła świeżą farbą. Dobrze, że zdążyła wyschnąć. Autobus nabity, starsi ludzie zestresowani. Na szczęście nikt nie zasłabł.

Ulice tłoczne, ludzie chaotyczni, wszyscy we wszystkie strony, nie patrząc na innych. To też normalne nie było. A może to tylko mi się tak zdawało..? Wszystko płynęło w zwolnionym tempie. Później? Zajęcia, zajęcia, obiad w politechnikowym bufecie, bieg przez pasy tylko po to, żeby czekać po drugiej stronie ulicy na nieśpiesznego jak zawsze Oskara.  Na koniec całkiem ciekawe spotkanie z dziennikarkami. Uśmiałam się serdecznie, pójdę na kolejne. 

A w domu? W domu byłam ok 20.00. Zmęczona – bardziej z niewyspania niż jakiejś intelektualnej mordęgi. Kot – kicia, spała na moim krześle. Głaskana, mruczała radośnie tak jakoś. A później dostała swojego wczesnokociego świra i koniecznie chciała zjeść moją stopę. 

Kot to dobre stworzenie. Cieszy się na mój widok o każdej porze dnia i nocy. 

4 komentarze:

  1. Kot to sprytne stworzenie. Miałam futrzaka, który - gdy siedziałam - wskakiwał mi na kolana, zwijał się w kłębek i spał w najlepsze ;) Z kolei inny kot był gruby i leniwy. Nawet jeśli myszy chodziły obok niego, on ani drgnął. W dodatku (ku pochwale mej dziecięcej fantazji) kota nazwałam Marsza-Kiszka, bo mu kiszki marsza grały cały czas..

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwnego masz kota :)
    Mój reprezentuje wszystkie cechy stworzenia przebiegłego i traktującego istoty ludzkie, jak swoich własnych poddanych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też burza dopadła, ale dopiero w drodze, gdzieś pod Łodzią, kiedy zatankowałam i weszłam do budynku żeby zapłacić. I wtedy się zaczęło...To się nazywa wyczucie chwili. Wyjeżdżałam z domu w 28 st., żeby po godzinie dzwonić zębami. Globalne ocieplenie, psiakrew!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tęsknie za moim kotem, za jego mruczeniem, za jego futerkiem...

    OdpowiedzUsuń