sobota, 27 kwietnia 2013

Sobota, 27 kwietnia 2013

Mogłabym przysiąc, że sporządzałam notatki  tymczasem na poniedziałkowe kolokwium mam materiału mniej niż niewiele i czeka mnie szperanie po książkach. Aaaa!

Jako, że moja rozlazłość została mi wybaczona, a i spójniki na końcu wersów nikogo nie zraziły, dodając do tego jeszcze chwilową motywację … [myśl
w tym miejscu się urwała].  Zrobiłam sobie miętę i wybieram się na dwór
z naręczem kartek nadrukowanych wiedzą [przymiotniki sobie daruję].  Mogłam sobie jednak zrobić kawę, powieki mam dziwacznie ciężkie. (Tak pewnie działa mus przyswajania tego, co mnie wkurza).
Zaprawdę powiadam Wam… chcę znowu mieć wszystko w nosie i mimo
to zdać czekającą mnie sesję. Byłoby pięknie. A później? Swoje „później” ograniczę do dzisiejszego wieczoru, tak będzie najprościej.

1 komentarz:

  1. O kurcze, poczułam dziwną tęsknotę za sesją... Chyba marnie ze mną.

    OdpowiedzUsuń