poniedziałek, 18 marca 2013

Kapryśny umysł


tampon wypadł mi z torby na podłogę
przeturlikał się pod wąskie biurko
w sali komputerowej
omawiamy reklamę Grześków

z nużących głosów, kanciastych zeszytów,
krzywych literek, ścian wymagających malowania;
nad moją głową, nade mną całą, naookoło i jeszcze dalej; w każdym kącie tego prostokątnego pomieszczenia
- powłoka
rzeczywistość
szczelna i chociaż wcale niedoskonała to dzisiaj nie mogę przebić jej myślą;
znaleźć rozdarcia, uciec gdzieś na piękną wyspę, istną dzicz ani nigdzie indziej - do żadnego mniej lub bardziej wyimaginowanego światka, do żadnego zagadnienia, wspomnienia, marzenia, skojarzenia, żartu, czegokolwiek.
Jakby na obrotowym krześle obitym zielonym materiałem siedział twardo, razem  z dupą sam kapryśny umysł.


4 komentarze:

  1. Może faktycznie usiał na krześle, choć permanentny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnie zdanie jest fenomenalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może na tym polega koncentracja? ;) Ja tam nie wiem, bo przeważnie wystarczy mi chwila i już nie wiem co się dzieje naokoło... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z umysłem tak to bywa czasem, że zbyt blisko jest mu do tej dupy...
    Dziękuję za odwiedziny u mnie i pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń