poniedziałek, 18 lutego 2013

Aż trudno uwierzyć

Pofalowane chodniki, autobusy i tramwaje, krzesła, biurka, jakiś hałas i zamęt. O wnętrze czaszki obija się pytanie : co ja tutaj robię? - kiedy siedzę i nie słucham, bo wrzawa naokoliczna mnie nie interesuje. Plan, zapisy, zajęcia, wstęp, program, źródła tekstowe dupadupadupa - co zrobię na obiad? Spoko, coś wymyślę. O której mam busa? Jak spędzę wieczór? Dlaczego oni tak napierdalają w kółko o tym samym?

Za oknem szaro, ale nieważne. Wychodzę z uczelni szybcikiem, nie czekam na jakieś śmieszne pierwsze słów kilka od profesor X, która ma cały świat w dupie i nie zrezygnuje z kawy i pogaduch, żeby studenciny mogły wyjść do domów wcześniej. Więc studenciny mają w dupie panią X i po prostu idą. Taka karma.
***
Kieruję się prosto do domu, kątem oka widzę znajomego, długowłosego młodzieńca. Nie bardzo chcę z nim rozmawiać, nie mam ochoty przerywać ciągu myśli, który akurat się uruchomił - naiwnie wierzę, że słuchawki w uszach załatwią sprawę. Nic z tego, widzę jak podchodzi i rusza ustami. Widzę, że widzi, że widzę - nie ma ucieczki. Rozmawiam z nim chwilę o studiach, ''aaa, bo wy już macie normalnie zajęcia, tak?'' - szczęściarz, ma jeszcze ferie. Druga klasa technikum. Nasze drogi szybko się rozchodzą, zostaję sama, idę dalej dziarsko.
 ***
Wykorzystuję pustkę pokoi, włączam muzykę, zaczynam pichcić. Myślę z uśmiechem o tym i owym. W łazience zerkam w lustro i dobrze wiem, że za tymi niewyspanymi, zmęczonymi oczami kryje się coś - cały ładunek wesołych, świeżych wspomnień, który sprawia, że się uśmiecham. Czytam krótkie wiadomości, jestem w tzw. kontakcie. Czuję się dobrze. W tej nie-szalonej codzienności, w tej ciszy, z którą za kilka chwil będę walczyć - na razie jest mi całkiem ok. Ze sobą jest mi całkiem ok.
 Dobrze  ze sobą, bo dobrze z Tobą, nieważne jak daleko - wciąż blisko i ciepło. Ważne, że wspólnie...dość, to moje- nie opiszę, (z resztą nie da się zrobić tego dobrze).

Aż trudno uwierzyć - mam w sobie spokój.
ciekawe na jak długo


2 komentarze:

  1. Też tak czasem mam, że nie chcę gadać z innymi, tylko mieć tą chwilę wytchnienia dla siebie, swoich myśli i muzyki, która mnie przepełnia :) Uwielbiam ten stan :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Recepta na higienę psychiczną, ale nie zawsze tak się uda. Czasem trzeba stanąć po drugiej stronie i zmierzyć się ze zbuntowanymi. Trzeba wtedy znaleźć w sobie energię by dać radę, by nie wyjść na profesora X, którego ma się w dupie, bo on też ma nas gdzieś... Całe szczęście, że świat nie jest czarno-biały czy zero-jedynkowy. Jest krzywy, jak pofalowane chodniki...

    OdpowiedzUsuń