sobota, 5 stycznia 2013

Tak całkiem normalnie.

Wstała opieszale, sennie jeszcze. Przetuptała cały korytarz i schody, do łazienki. W lustrze skontemplowała swoją fryzurę - wyglądała trochę jak jakaś ekstrawagancka gwiazda kolorowych czasopism o wątpliwym guście i jeszcze bardziej wątpliwej urodzie. Tapir na maksa,  całość na jednej stronie głowy. Falą. Szaleństwo.
Poczłapała z powrotem, uchyliła okno. Rzuciła się na łóżko, szybko zakopała się w kołdrze jak kret w ziemi. Jeszcze chwilę ciepła na pewno nie zaszkodzi.

***
Dzień mijał na krzątaniu. Krzątaniu-sprzątaniu-odkładaniu w czasie tego, co zrobić wypada a czego się robić nie chce. Popołudniowa kawa zaparzona ze świeżo zmielonych ziaren, zrelaksowała i uspokoiła (paradoksalnie, bo przecież ma działać pobudzająco). Co trzeba było zrobić, zostało zrobione. Wieczór nadszedł szybko. Teraz przyda się długa rozmowa. I trochę śmiechu (trochę, albo jeszcze więcej - śmiech przecież nie szkodzi).

Tak całkiem normalnie i pospolicie.

Wisława Szymborska
Nieuwaga

Źle sprawowałam się wczoraj w kosmosie.
Przeżyłam całą dobę nie pytając o nic,
nie dziwiąc się niczemu.

Wykonywałam czynności codzienne,
jakby to było wszystko, co powinnam.

Wdech, wydech, krok za krokiem, obowiązki,
ale bez myśli sięgającej dalej
niż wyjście z domu i powrót do domu.

Świat mógł być odbierany jako świat szalony,
a ja brałam go tylko za zwykły użytek.

Żadnych - jak - i dlaczego -
i skąd się taki tu wziął -
i na co mu aż tyle ruchliwych szczegółów.

Byłam jak gwóźdź zbyt płytko wbity w ścianę albo
(tu porównanie, którego mi brakło). 


(...)

2 komentarze:

  1. Wszechświat nie puka do drzwi.
    Ale może je wyważyć!

    PS. Dzień dobry!

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie kawa przymula. Jedyne co pobudza (u mnie na przykład) to perystaltyka jelit.

    OdpowiedzUsuń