wtorek, 11 grudnia 2012

Samotnie i zapomnienie.

Jak przewrócona na bok statua wolności, z chusteczką higieniczną zamiast płonącego znicza w dłoni. (Z płonącym czołem za to).
***
Przez chwilę pamiętam co muszę zrobić, wszystko jak w spowolnionym tempie. W milczeniu szukam książek na bibliotecznych regałach po wyjściu z przychodni lekarskiej (doktor D. miała dzisiaj wyjątkowo paskudny humor), wracam do domu, ogarniam trochę otoczenie. Odbieram telefon i milczenie milknie-  o ile można użyć tak specyficznego określenia. Gadam i słucham i gadam i słucham... czasem kaszlę w ramach przecinków znikąd; w połowie siadam na podłodze po turecku. Zmęczyłam się.  Zaraz położę się z powrotem do łóżka, postatuuje trochę i może zasnę...No nie mam siły.

I nie ma nikogo kto by mnie po głowie pogłaskał.
Niedobrze. Samotnie mi i zapomnienie.

3 komentarze: