czwartek, 1 listopada 2012

Piję herbatę, czarny pies położył się przy moich nogach, pod stołem. Piję herbatę i czuję się jakoś pustawo. Patrzę, widzę, siedzę. Denerwuje mnie chaos, podniesione głosy choćby tylko po to, żeby kogoś zawołać. Denerwuje mnie przesadna troska o gości. Denerwuje mnie to, że nie mogę się do końca  wypowiedzieć bo ktoś od razu się wcina. Mówię 'spoko' i milknę. Wcale nie czuję się spoko. Chce mi się spać i chce mi się gdzieś iść. Krzyczeć i śmiać się, biec, dyszeć. Albo zniknąć gdzieś w ciepłym zwoju z koca. Niezdrowo. Zasnąć i nie być. Nie wiem co ze sobą zrobić. Na dworze jest zimno w bardzo nieprzyjemny sposób. Wilgoć jest dobra tylko w jednym miejscu i nie jest nim powietrze.
Do ogarnięcia materiału na przyszły tydzień nie mam jak zwykle źródeł, bo wymyślone są książki dostępne jedynie w czytelni. Na necie też nie mogę ich odnaleźć. Ktoś ma je wrzucić na maila. Chociaż tyle. Dobrze, że nie wszyscy czują niechęć do samej idei starania się dla wymysłów uczelni. Poświęcanie jej swojego wolnego czasu nie leży w sferze moich ulubionych zajęć. Dzwoni telefon. Dźwięk gitar przepuszczonych przez komórkowy głośniczek. Mimo wszystko całkiem przyjemny. Nie słyszę rozmówcy. Słyszę szum. Pojedyncze zdania, ale większość mi umyka. Wszystkiemu winien tramwaj. Zazdroszczę. Ruchu. Kurwa. Dzień na miejscu to zły dzień.
A co, jeśli umrę zanim zdążę coś zmienić.?
Dobra, jestem przed okresem.
Zrzućmy to wszystko na biologię.

2 komentarze:

  1. Nic. Kiedy już spokojnie umrzesz nie będziesz się przejmowała brakiem zmian.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie wczoraj było pełno gości. Od rana. I nie wiem czy udało mi się dokończyć spokojnie chociaż jedno zdanie, zanim przerwało mi kilka osób ;) Dziś na szczęście już spokojniej. Mogę robić co chcę. I pogoda jakby trochę lepsza :) No dobra, ta wilgoć została, ale przynajmniej jest cieplej ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń