środa, 28 listopada 2012

o niczym/o mnie.

Wychodzę, gdy słońce jeszcze nie zdążyło się rozgrzać. Wracam w półmroku, który zapada analogicznie do mojego zbliżania się do domu. Im jestem bliżej, tym on jest gęstszy.
W zasadzie mogłabym nie odsłaniać okien. Nie patrzę za nie. Wlepiam wzrok w kubek z kawą, twarze rozmówców albo w monitor.
Śledzę, pojawiające się na białym tle, literki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz