czwartek, 15 listopada 2012


Cześć, co robisz?
Ja wstaję rano i idę. I staram się
śmiać
śmiać
śmiać jak najwięcej.
To nawet skutkuje. To całkiem jest dobre.
I wciąż nie chcę, nie chcę uporczywie, żeby czar prysnął jak mydlana bańka.
I mam ochotę
czasami
często
co wieczór
co chwilę
zwinąć się w kłębek
lub grzbiet naprężyć
jak kot
             leżąc obok Ciebie.

2 komentarze:

  1. Śmiech jest lekarstwem na wszystko :) Na jesienną depresję też by się nadał. Tak myślę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mojego wspólokatora mój śmiech przeraża

    OdpowiedzUsuń