sobota, 6 października 2012

Zmężniałam.


Ciuchy zaczynam zrzucać z siebie gdzie popadnie. Puste butelki walają się na szafkach i biurku. Pod łóżkiem znalazłam brudne skarpety. Zmężniałam. Cała jestem na ‘nie’ w bardzo głupawy sposób. Hardo stawiam na swoim i nie robię nic. Zmężniałam. Jestem, bo jestem bez większego poświęcenia czy celu. Postawa godna wyrośniętego obsmarkulca. Oglądam seriale albo…mhm no. Albo coś innego. Czytam niewiele. Wieczorami zarzucam kaptur na łeb, żeby nie świecić przekrwionymi oczyma. Zmężniałam… Gdybym miała jaja pewnie drapałabym się po nich bez żenady.

Uświadomiwszy sobie swoją godną pożałowania teraźniejszość, wracam do stanu, który uznaję za właściwy. Brudnych skarpetek już nie ma pod łóżkiem. Pokój wygląda jak pokój a nie zaśmiecona kanciapa szkolnego woźnego bez perspektyw. Samo przyznanie się do błędu i dziwnego nastawienia jest już poziomem wyżej, jak sądzę. Już nie chcę być mężna. Już chcę być mną.

4 komentarze:

  1. To bądź :)
    Ja będąc sobą nie mogę mieć porządku w pokoju, bo to się kłóci z moją naturą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam nadzieję, że powiem to raz i tylko raz, że tylko tym razem jest taka potrzeba i więcej już takich nie będzie:
    to chyba pierwszy raz, kiedy to ja muszę wziąć przykład z Ciebie...

    // playground

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja Droga! Uwłaczającym jest czytać Twoją koncepcję męskośći!

    OdpowiedzUsuń