piątek, 5 października 2012

(tak jest wieczorami)

Idzie ciemnym korytarzem, głaszcząc ścianę. Jej chropowata struktura dodaje jej pewności. Zna tę krótką drogę na pamięć, ale nigdy nie idzie nie dotykając. Musi czuć granice przestrzeni, w przeciwnym razie automatycznie ją przeprojektowuje. I wtedy się boi. Krawędzi. Przepaści. Gdy czuje pod palcami rzeczywistość takie lęki słabną. Jednak czasem dopada ją oprócz tego, wrażenie, że ktoś stoi na końcu korytarza. Tuż przed drzwiami, do których dąży. Ciemna postać bardzo nieprzyjacielsko nastawionego mężczyzny. Czasem zaciska powieki i kuli głowę zanim naciśnie włącznik światła. A później patrzy. Szeroko otwartymi oczami sprawdza, czy go tam nie ma. Chociaż to głupie i ma tego pełną świadomość, serce bije trochę szybciej. [Jak duże figle będzie jej płatać wyobraźnia, gdy już na starość tej świadomości zabraknie..?]. Tak jest wieczorami. Tak dzieje się, kiedy głowa zaczyna chcieć odpłynąć. Zmęczenie uwalnia abstrakcję. W jakiś sposób na pewno. Zaciera granicę i wysyła myśli gdzieś hen hen...


Gdzie jesteś?

1 komentarz:

  1. Brak komentarzy za pewne spowodowany ogromną abstrakcyjnością. Pewnie widzę tutaj coś zupełnie innego niż TY

    OdpowiedzUsuń