poniedziałek, 1 października 2012

I tylko sny mam dziwne.

Gitary. Gitary. Swobodny ton.

Chodzę w znane miejsca i wszystko wydaje się być takie samo, jednak wygląda inaczej. Nijak, bezbarwnie. [Jak wiele zależy od indywidualnego postrzegania..!] Staram odnaleźć siebie w śmiechu i rozmowie z osobami, z którymi nigdy nie złapię solidnego kontakty. Nie wychodzi. Wcześnie wracam. Powietrze jest coraz zimniejsze. Myślę o śniegu. Chcę pojechać w góry. Zobaczyć ośnieżone zbocza i stoki. Narciarzy śmigających jak magiczne stworzenia, którym nigdy nie dorównam. Nie potrafię jeździć na nartach. Na snowboardzie, ani na łyżwach nawet. Na sanki chyba jestem za duża. Lubię patrzeć. Stanąć i obserwować jak bardzo cieszy ich to przeczesywanie białego - mnie przyprawiające o zawroty głowy i myśli o śmierci. Nie jestem stworzona do tracenia gruntu pod nogami. Za bardzo tchórzę. Nie potrafię. Zbyt spięta jestem.
Chcę jechać w góry, chociaż wiem, że nie namówię do tego nikogo. Jak to zrobię? Nie wiem. Jeszcze nie wiem. Może znowu zaniecham, a może mi się uda.?

Siedzę. Gorąco mi w twarz, nie wiem dlaczego. Nic nie piłam. Może to zmęczenie. Może nadchodzące przeziębienie, albo kolejny mój wymysł. Chyba dużo wymyślam. Tworzę, przetwarzam, dorabiam. Nie mogę tego nie robić. To jest już automatyczne. Musiałabym w ogóle nie myśleć.
Chciałabym napisać coś ciekawszego, tymczasem pozwalam sobie na wieczorną paplaninę. A niech jest. Nie musicie tego czytać, w końcu piszę głównie dla siebie. Mogę nie publikować. Mogę, ale jednak opublikuję, no bo tak. Taką mam chęć. Chcę widzieć ten post wchodząc na blog.

Przeprowadzam wiele rozmów. Przez internet. Przez telefon. Rwanych albo całkiem płynnych. Dużo, różnych. Zostałam nazwana 'frelką', lubię to określenie chociaż słysząc je po raz pierwszy wprawiło mnie w totalną dezorientację.


F: mówię ci, nie ma fajnych dziewczyn.
Ł: dzięki!
F: Ty jesteś poza kategorią. Ty jesteś moim kumplem.
Ł: nie wzięłam tego pod uwagę.
F: no widzisz. także nie ma fajnych dziewczyn.

Nie wiem jak zacząć jutrzejszy dzień. Jest wiele możliwości. Myślę, że się przebiegnę. Chociaż kawałek. Tak dla zadyszki i lepszego krążenia. Dla bólu w płucach i zimnych uszu. Taak. To jest do wykonania. Z moją kondycją poniżej zera, całkiem szybko osiągnę cel. Pewnie wpadnę w rozpacz, że taki ze mnie looser. Nie wiem. Chyba wchodzę w fazę pms i to nie jest dobrze. To będzie drażnić. Otoczenie. I mnie od wewnątrz. Kto wie, może będę męczyć takimi wpisami częściej?

Księżyc świeci jak latareczka. Pełnia w pełni, a ja śpię jak suseł. I tylko sny mam dziwne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz