niedziela, 16 września 2012

Witaj Dniu Wolny.



Wszystko mi się miesza. W głowie, między watą, tysiące wątków. Żaden nie dochodzi do głosu. Żaden nie pojawia się na dłużej przed wewnętrznym okiem. Wyobraźnia hula sobie w najlepsze, podsyłając mi co jakiś czas, w żaden sposób nie łączące się ze sobą, fragmenty. Realne z nierealnym. Uczucia, marzenia, plany, obawy, założenia, różne warianty tego co jeszcze nie nastąpiło, warto, nie warto, analizy z bajdurzeniami. Wszystko na raz. Ciepła papka. Rozkoszny zamęt umysłu domagającego się snu. Chciałabym wyciągnąć zeń choć kawałeczek abstrakcji, której ostatnio we mnie brak. Nic z tego, - przeładowane dni minionego tygodnia trzymają mnie mocno na dupie. W ‘tu i teraz’, nie pozwalając stworzyć niczego nawet beznadziejnie nierealnego. Moje powieki są jak ołowiu, nie ma sensu się temu opierać.

Ucieknę w czerń. Naładuję baterię. Jutro… Jutro jest niedziela. Właściwie to już dzisiaj. Kilka minut po północy. Witaj Dniu Wolny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz