wtorek, 11 września 2012

W zakrzywieniu wskazówki.

Wstaję.
Ogarnięta poranną apatią.
Wstaję za późno, żeby trochę poćwiczyć przed wyjściem. Bez tego też odczuwam lekki ból stawów. W brzuchu - chłód. Kochane pms! Oczy z trudem łapią ostrość. Idę do kuchni, szurając ciepłymi, pluszowymi kapciami. Cudem nie spadam ze schodów. Wbijam trzy jajka do szklanki i bełtam myśląc ''nie zjem tyle chyba''. Wbrew temu co podpowiedziała Sis, jajecznica była blada ( w Warszawie zawsze jest pomarańczowa. Nie wnikam). Zjadam ją tępo, poddając się mechanizmowi widelca ''talerz-gęba''. Nie opuszcza mnie wrażenie, że działam w spowolnieniu.
Niezależnie od czasu.
Gdzieś w zakrzywieniu wskazówki
utknęłam.

1 komentarz:

  1. Mógłbym podać Ci dłoń, choćby mentalnie. Prawdopodobnie cierpimy na to samo.

    OdpowiedzUsuń