niedziela, 30 września 2012

Deszcz, migrena & Ballantines, powiadasz?
A u mnie słońce, lekko podpuchnięte oczy i kawa, po której dostałam nerwobólu w klatce piersiowej. Zgrywam muzykę. Zgrywam twardziela. Płyta pełna różności, do tej pory czekająca na wykorzystanie. Nie zadzwonię. No to wykorzystuję. Czuję się..? Dziwnie. Raczej źle. Pozytywnego wydźwięku brak. Znowu mieszanka strachu, przeświadczenia o nieuniknionym blablabla. Nie chcę o tym pisać, wolałabym już o tym nie myśleć. Wstałam późno, śpiąc za długo jak na normalność. Z kącika oka zdrapałam zaschniętą łzę, ale to nieważne. To ważne, ale nie tu. Tylko gdzie i dla kogo? Wyłącznie dla mnie.

1 komentarz:

  1. Dziś też będzie whisky'acz, choć mam nadzieję że bez migreny. Co do deszczu, to wszystko mi jedno.
    Nie zgrywaj twardziela, to nie wychodzi na dobre...

    // playground

    OdpowiedzUsuń