czwartek, 27 września 2012

Chwilo, trwaj.

Wstajesz do pracy. Twój budzik dzwoni chyba tylko raz. Ja tylko raz go słyszę. Zostaję przytulona i pożegnalnie wycałowana. Nic nie mówię, trwając gdzieś pomiędzy snem a jawą, co jak sen smakuje. Wychodzisz. Wstaję, przekonana, że już nie zasnę i zacznę dzień prawie równo z Tobą. Włączam jakiś kawałek, nie pamiętam już który. Kładę się na plecach. Nurkuję w ciepłą pościel. Młócę rękoma wodę, moje włosy falują. Zasypiam. Śpię pomimo hałasu - po drugiej stronie ulicy budują nowy blok. Nieważne. Nie ma mnie. Nie ma mnie do 13.00, otwieram oczy i słyszę dźwięk smsa. W tej kolejności.
Jesteś w pracy a ja cieszę się swoją samotnością, która nie będzie trwała dzisiaj długo. Jeszcze bardziej cieszę się z tego, że wrócisz. Jesteś przecież niedaleko.

1 komentarz:

  1. Do 13?! O, mamo... Nawet ja tyle nie śpię ;)
    A samotność w niewielkich dawkach naprawdę może cieszyć :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń