piątek, 24 sierpnia 2012

Wyprowadzić myśli na spacer.


- Będziesz jutro?
- Tak. 9.30?
Potakujące mrugnięcie.
- Do widzenia!
Wyszła żwawym krokiem, kuzyn zaraz za nią. Odprowadził ją na przystanek. Chwilę pogadali, o tym, o tamtym, o wakacjach i o niezniszczalnej Babci D. ‘’Konkret babka’’, a jakże. Będąc pod dziewięćdziesiątkę wciąż zasuwa ze sprzątaniem mieszkanka, w co wlicza się również mycie okien i wieszanie firanek. Zero luk w pamięci. Działa, nie daje się. Mieszka sama, więc pewnie wychodzi z założenia, że nie ma innego wyjścia. Żyć albo od razu umrzeć, bez stacji pośrednich. Twarda sztuka.
Autobus nadjechał lekko opóźniony, ale to nic. Starszy pan zagrodził jej przejście i zanieczyścił powietrze alkoholowym odorem, co jednak skwitowała widocznym grymasem. Była po pracy, nie musiała udawać grzecznej.
Wysiadła zaskoczona, że już jest na miejscu. Jakby podróż trwała mniej/więcej trzy mrugnięcia. Granatowe, schodzone trampki sunęły po szarym asfalcie. Dom na rogu, z zielonymi okiennicami i sklepem na parterze miał otwarte okna. Widziała przez nie  stół, na którym stał kubek. Kubek w kwiaty, obrus jakiś ciapaty. W kropeczki? W cętki? Coś takiego, nieistotne. W pomieszczeniu było ciemno, sennie i spokojnie. Miała ochotę stać i gapić się w to okno, ale wiedziała, że w końcu ktoś zwróci na to uwagę i raczej nie przyjmie do wiadomości, że ów prosty widok podziałał na nią kojąco. Prawdopodobnie wzięto by ją za czubka pokroju gościa, który urządził sobie strzelaninę w kinie. Z pewnością. Bezpieczniej było iść. Więc szła. Wracała do domu. Z daleka dojrzała błysk blachy samochodu. Uśmiechnęła się mimochodem. A więc wrócił.  Siedział razem z Młodym przed domem, dłubali coś przy rowerze.
- Co robicie?
- Wymieniamy łańcuch.
Wymieniali łańcuch. A ona zjadła zielone- makaron ze szpinakiem, umyła zęby, pozmywała naczynia, zrobiła sobie kawę…i ją wylała. Przez nieuwagę. Miała zamiar wyjść i popatrzeć trochę w niebo. Bez słów, bo słowa nie zawsze są potrzebne. 
Chciała patrzeć w niebo i czuć się lekko - wyprowadzić myśli na spacer.

1 komentarz:

  1. Myśl na spacer wyprowadzona. Szkoda, że bez kawy. Nie zrobiła sobie drugiej?

    OdpowiedzUsuń