środa, 29 sierpnia 2012

Wracam i nie wiem!

Małe cudeńka leżące pod ręką, to nie jest najlepszy pomysł. Za to smaczny ^^ Siedzę i podjadam w chwilach ciapciowatości, czyli w zasadzie codziennie po pracy. Spać? Nie spać? Spotkać się z kimś, czy się nie spotkać?  Ja nie wiem! Wracam i nie wiem.
Kładę się, wstaję. Zaczynam czytać książkę, po czym zaraz ją odkładam. Schodzę na dół i nie idę nigdzie dalej bo kolana bolą jak szalone. Biorę do ręki telefon i otwieram okno nowego smsa chyba tylko po to, żeby je zamknąć nietknięte.

Dzisiaj jestem do przytulenia, do pogłaskania, do milczenia, do kawy też mogę być. Do niczego więcej się nie nadaję.




Dobrze, że przy tym wszystkim humor wciąż utrzymuje się w temperaturach dodatnich. ;)

4 komentarze:

  1. Mi tam bardzo podoba się stan nie nadawania się do niczego, tylko do bycia. Jedynie istnieć i mieć z tego uciechę a wszelką konwencją nadawania się do czegokolwiek traktować jako wisienkę na torcie - to jest to!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, należy poznawać starannie smaki istnienia, coś w tym jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za takie cudeńka dałabym się pokroić. To takie smutne, do czego doprowadza nas kawałek czekolady :D
    M.L.

    OdpowiedzUsuń
  4. O matulu, wodzisz mnie na pokuszenie! Pożarłabym to w mgnieniu oka :D

    OdpowiedzUsuń