środa, 22 sierpnia 2012

Może w niedzielę.


Jest środek tygodnia, chwila przerwy – siedzę na zapleczu z kubkiem gorącej herbaty na kolanach. Myślę o tym, że czekają mnie jeszcze cztery godziny bycia uprzejmą, pomocną i zorientowaną we wszystkich możliwych podręcznikach do wszystkich możliwych klas każdego  poziomu nauczania.  W porządku. Dzisiaj pojawiło się wyjątkowo wielu, wyjątkowych klientów. Wstawiona lekko pani, którą czekał pogrzeb [nic dziwnego, że sobie kobiecina ze zgryzoty walnęła jednego czy dwa głębsze]; pan w zielonej, jaskrawej koszulce, który pragnął zakupić administracyjną mapę Polski po czym przymierzał się do uczenia mnie religii z zeszytu w kratkę z papieżem na okładce; zestresowana dziewczyna pytająca o książkę do WOSu średnio co dwie godziny; czepliwa baba o blond lokach, która po półgodzinnych oględzinach nie zakupiła niczego i cała masa innych … ludzi. No po prostu. Ludzie są różni, ludzie są zabawni, ludzie są jacy są.
Minęło. Szybciej niż wczoraj.
Przemierzywszy kilka kroków w swojej rodzimej wioseczce, zostałam przywitana Majkowym uśmiechem i ciastkami. Kawa-kawusia. W końcu! Jestem zmęczona psychicznie, fizycznie nie cierpię chociaż pod koniec dnia stopy dają o sobie znać. Próbuję pisać, wykrzesać z siebie myśl o czymś bardziej, albo chociaż ubrać to wszystko w zabawniejszy ton ale nie potrafię. Nie dzisiaj.
Może  w niedzielę.

7 komentarzy:

  1. Po takim natłoku ludzie wydają mi się nijacy. Jedna skłębiona masa niczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, niestety.

      Usuń
    2. Stety. Miałabyś zapamiętywać każdego kogo tylko zobaczyłaś? Wariactwo.

      Usuń
    3. Heh, racja, racja. ale myślenie o nich jak o nijakiej masie też mi nie leży ;)

      Usuń
    4. Twoja wybiórczość w temacie jest właściwa.

      Usuń
  2. Naprawdę dobrze piszesz. Aż miło. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale że w ogóle coś z siebie wykrzesałas po takim dniu to ja podziwiam! :)

    OdpowiedzUsuń